Ostatnia aktualizacja: 4 kwietnia 2001
Autor: Belphegor
"Najłaskawszy i najlepszy Bóg, rozgniewany szpetnymi plugastwami oraz niegodnymi i wstrętnymi występkami Polaków, którymi zgrzeszyli, sprzeniewierzając się Jego majestatowi przez rozliczne niesprawiedliwości i nadużycia, poruszył przeciw nim dziki i barbarzyński szczep Tatarów".
Ten fragment jasno i dobitnie tłumaczy zdanie Długosza na temat przyczyn najazdu tatarskiego. Najazd więc nie nosi żadnych przyczyn racjonalnych, "lecz jest klęską, którą niebiosa za sprawiedliwym wyrokiem Bożym dopuściły na naród chrześcijański". Szczep tatarski jest "przeznaczony do oczyszczenia Polaków i innych chrześcijan z ich przeniewierstw, win i zbrodni". To tłumaczy okrucieństwo i barbarzyństwo najeźdźcy Jest on bowiem raczej sforą piekielną, niż narodem. Obcość, podkreślona przez dziwne i dzikie zwyczaje jest raczej cechą demonów. A co za tym idzie, obcy im jest szacunek dla miejsc kultu i osób duchownych:<br/>
"Oblega ciasno ze wszystkich stron zarówno zamek, jak i miasto Sandomierz. Zdobywszy je wreszcie, (Tatarzy) zabijają opata koprzywnickiego i wszystkich braci klasztoru koprzywnickiego zakonu cystersów oraz wielką liczbę duchownych..."
"I choć kapłani, mnisi i inni ludzie w służbie kościoła wychodzili im naprzeciw z procesjami i relikwiami świętych, by ułagodzić ich wściekłość, Tatarzy jednak wymordowawszy w najokrutniejszy sposób wszystkie osoby duchowne i sługi Boże, zabrali cenne naczynia kościelne obracając je na swój niegodziwy użytek, relikwie świętych rozrzucali wszędzie po ziemi i podpalali kościoły."
Nietrudno dostrzec tu działanie celowe. Nienawiść przeciw kościołowi i osobom duchownym jest tu zamierzona. Taką nienawiścią kieruje się tylko szatan, a więc wrogość, jaką barbarzyńcy okazują duchowieństwu, jest odbiciem wrogości jaką okazuje diabeł Bogu.
Bronią przeciw szatanowi i jego sługom jest prawdziwa świętość i modlitwa:
"Lecz gdy przez kilka dni (Tatarzy - przyp. autora) przeciągali oblężenie, nie usiłując zdobyć (zamku), brat Czesław z zakonu kaznodziejskiego, z pochodzenia Polak, pierwszy przeor klasztoru św. Wojciecha we Wrocławiu, który sam z braćmi ze swojego zakonu i innymi wiernymi schronił się na zamku wrocławskim, modlitwą ze łzami wzniesioną do Boga odparł oblężenie. Kiedy bowiem trwał w modlitwie, ognisty słup zstąpił z nieba nad jego głowę i oświetlił niewypowiedzianie oślepiającym blaskiem całą okolicę i teren miasta Wrocławia. Pod wpływem tego niezwykłego zjawiska serca Tatarów ogarnął strach i osłupienie do tego stopnia, że zaniechawszy oblężenia uciekli raczej niż odeszli."
"Świątobliwa niewiasta Jadwiga, przebywająca w klasztorze trzebnickim wraz z dziewczętami, które ślubowały dziewictwo jako mniszki reguły cysterskiej, bojąc się nie tyle o siebie, ile o zakonnice, poleciła zarówno siebie, jak siostry i cały majątek klasztorny, również żonę swego syna Henryka, księżnę Annę i wiele innych znakomitych kobiet i matron przewieźć z Trzebnicy, miejscowości nie posiadającej ani sztucznych, ani naturalnych obwarowań, do Krosna, zamku położonego u zbiegu rzek Odry i Bobru. Pozostała tam w spokoju przez cały czas, gdy Tatarzy pustoszyli ziemię śląską."
Pierwszy z fragmentów mówi, jak żarliwa modlitwa ocaliła sługę bożego. Drugi zaś, jak opieka świątobliwej księżny Jadwigi (później kanonizowanej), ocaliła kobiety przed pustoszącymi okolicę Tatarami. Długosz konsekwentnie buduje tu obraz niepowstrzymanej i niszczącej wszystko na swojej drodze hordy. Ocalić może tylko zwrócenie się do Boga. Jest to logiczne: Tatarów do ataku poruszył Bóg, On im kazał grabić, pustoszyć i zabijać, by ukarać grzesznych chrześcijan, więc On może tylko ocalić ludzi przed Tatarami.
Współcześni tym wydarzeniom Jan di Piano Carpini i C. de Bridia opisują historię Tatarów, podboje Czyngis-chana i jego następców, w sposób rzeczowy i bez emocji. Nie ma tam mowy o jakichkolwiek ingerencjach boskich, w celu wzbudzenia Mongołów do działania. Ich spojrzenie było czysto pragmatyczne: chłodno analizowali motywy postępowania najeźdźców i nie mieli wątpliwości, że jedynym ich celem są zdobycze terytorialne, by powiększyć haracze ściągane od podległych ludów. Obaj autorzy nie zauważają także przypisywanej przez Długosza Tatarom wrogości do chrześcijan i kościoła. Przeciwnie, wiadomo że byli w sprawach religijnych bardzo tolerancyjni, a nawet przyjęli religie podbitych ludów. Jednakże na listy papieża Innocentego IV, zachęcające chana Gujuka do nawrócenia się, odpowiadano odmownie: Mongołowie cenilisobie niezależność i swobodę wyznania. Choć wielu z nich było nestorianami (o czym wspomina również Carpini). Długosz, nie będąc zresztą w tym względzie oryginalny, wyposaża Tatarów w umiejętności magiczne, o czym zapewnia po opisie niezrozumiałego dla niego zjawiska użycia gazu oszałamiającego:
"Była w wojsku tatarskim wśród innych chorągwi jedna olbrzymia, na której widniał wymalowany taki znak: X. Na szczycie zaś drzewca tej chorągwi była podobizna wstrętnej, czarnej głowy z podbródkiem okrytym zarostem. Kiedy Tatarzy cofnęli się o jedno staje i skłaniali się do ucieczki, chorąży tego sztandaru zaczął, jak mógł najsilniej, potrząsać głową, która sterczała wysoko na drzewcu. Buchnęła z niej natychmiast i rozeszła się nad całym wojskiem polskim para, dym i mgła o tak cuchnącym odorze, że z powody okropnego smrodu walczący Polacy niemal omdleni i ledwie żywi osłabli i stali się niezdolni do walki. Wiadomo, że Tatarzy od początku swego istnienia aż do chwili obecnej stosowali zawsze w wojnach i poza nimi sztukę i umiejętność przepowiadania, wróżenia, wieszczenia i czarowania i że stosowali ją także w walce prowadzonej wówczas z Polakami. I nie ma wśród barbarzyńskich narodów drugiego, który by więcej wierzył w swoje wróżby, wieszczenia iczary, gdy trzeba podjąć jakieś działanie."
Trzeba przyznać, że u kronikarzy współczesnych było dość powszechne przypisywanie owych gazów działaniu czarnej magii. Długosz po prostu przyjął ich tłumaczenie za prawdziwe, tym chętniej, że pasowało to do jego wizji. Co prawda Carpini potwierdza, że tego typu broń była w użyciu przez Mongołów, jednak ani on, ani de Bridia, nie donoszą o użyciu tej broni pod Legnicą, co tym bardziej dziwi, że przebieg bitwy znali oni od samych najeźdźców. Długosz konsekwentnie zbudował wizję Tatarów, hordy z "piekła rodem", wykonawców boskiego wyroku. Podkreśla ich nadprzyrodzony rodowód przez to, że sami używają nadprzyrodzonych środków i jedynym na nich sposobem jest ucieknięcie się właśnie do nadprzyrodzonych sił. Ich szczególna nienawiść do kościoła i duchowieństwa tylko podkreśla ich szatański charakter.