Ostatnia aktualizacja: 4 kwietnia 2001
Autor: Belphegor
Wiele fragmentów "Roczników" podkreśla szczególną agresję i okrucieństwo Mongołów, graniczące wręcz z zamierzonym sadyzmem. Rozpatrzę poniżej kilka przykładów:
"Urządzają wielką rzeź starców i dzieci i jedynie kilku młodym darują życie, ale zakuwają ich jak najgorszych niewolników w straszne dyby."
"Oni to wspomniane okolice, nie napotykając żadnego oporu, w najokrutniejszy sposób zniszczyli ogniem i mieczem."
"...i rzezią, i pożarem [Baty - przyp. TKM] niszczy całą [okolicę] położoną koło miasta Iłży i rzeki Kamiony."
Po zdobyciu Pesztu:
"Tatarzy rozbiegli się po miastach, wsiach i osadach i mordowali (ludzi przyp. autora) obojga płci, wszelkiego stanu i wieku. (...) Podpalają też ograbione miasto Peszt. I gdy niektórzy mieszczanie i inni ludzie, którzy w ucieczce tam się zatrzymali, w liczbie dziesięciu tysięcy schronili się w klasztorze dominikanów i obwarowawszy się tam, uważali, że są bezpieczni, dzicz tatarska zaczyna oblegać klasztor, łatwo go zdobywa i całe te dziesięć tysięcy ludzi obojga płci wtrąca w płomienie i wytraca. Kiedy wreszcie wiele tysięcy Węgrów i ich kobiet sprowadzono do obozu tatarskiego, kobiety tatarskie do wszystkich kobiet węgierskich, które wydawały się piękne i urodziwe, odniosły się z najsroższym okrucieństwem i albo je zabijały, albo dla oszpecenia obcinały im nos, wargi i uszy, z obawy aby mężczyźni ujęci ich urodą i pięknością, wzgardziwszy nimi samymi, nie przylgnęli do obcych. Ale i chłopcy tatarscy nauczeni i podpuszczeni przez matki srożyli się wobec wziętych do niewoli chłopców i młodzieńców węgierskich, bijąc ich raz po raz kijem po głowach aż do wypłynięcia mózgu. I ten chłopiec tatarski zdobywał większą pochwałę, który mocniej i jednym ciosem raził śmiertelnie chrześcijańskiego chłopca."
Nie są to oczywiście wszystkie tego typu fragmenty. Pierwsze trzy są przykładem uzupełnień, jakie wtrąca Długosz z reguły po każdej bitwie, czy oblężeniu miasta. Wykazuje to praktykowany przez Tatarów zwyczaj okrutnego traktowania ludności tubylczej i jeńców. Okrucieństwo jest więc jakby wrodzoną cechą tego narodu. Co więcej nie jest celowe czy planowe, jest raczej bezrozumne i samorzutne. Jest to więc cecha przynależna najgorszym z barbarzyńców i demonów. Ostatni fragment jest dłuższym przekazem, który świadczy, że owe nieludzkie zwyczaje występują wśród Tatarów niezależnie od płci i wieku. Są one praktykowane i uczone od dzieciństwa, jest to niejako wykrzywienie nauki rodzicielskiej występującej u "normalnych" narodów. Skala zaś ludobójstwa (owe dziesięć tysięcy ludzi wydanych na pastwę ognia) jest olbrzymia i porażająca. Kształtuje ona wizerunek Tatarów jako masowych zbrodniarzy. Nie bez powodu Długosz podkreśla na końcu chrześcijaństwo owego zabitego chłopca.
Można tu dla porównania przytoczyć, co pisze Carpini o okrucieństwie Mongołów na marginesie opisu zdobywania twierdz:
"A kiedy oni (tzn. kapitulujący obrońcy miasta - przyp. autora) do nich wychodzą, szukają wśród nich rzemieślników i tych zachowują (przy życiu), innych natomiast zabijają toporem, z wyjątkiem tych, których chcą zatrzymać jako niewolników. Jeżeli oszczędzają jakichś innych, to - jak powiedziano - nie dotyczy to nigdy ludzi szlachetnych i poważanych, a jeżeli przypadkiem zachowają jakichś szlachetnych, to kiedy taka sytuacja zdarzy się, ci nie mogą ani prośbą, ani za okupem wydostać się z niewoli."
"W czasie wojen natomiast każdego, kogo pochwycą, zabijają, chyba żeby chcieli niektórych oszczędzić, aby mieć ich jako niewolników."
Jest to opis w sumie podobny do praktyk opisywanych przez Długosza, lecz nie aż tak drastyczny. Ponieważ jednak taki opis jest bardzo rzadki u Carpiniego, można wnioskować, że owe okrucieństwo nie było dla niego aż tak rażące. Nie opisuje ani masowych mordów ludności cywilnej, ani zwyczaju zabijania wśród kobiet i dzieci tatarskich. Gdyby zaś zauważył takie zachowania wśród choćby właśnie dzieci, zapewne doniósłby o tym, gdyż różniło się to od zwyczajów dzieci europejskich. Można też stwierdzić, że zwyczaje wojenne Mongołów wobec jeńców, być może nie tak bardzo nie odbiegały od zwyczajów rycerstwa europejskiego, więc Carpini nie uznał za stosowne specjalnie podkreślać tego w opisie tego narodu. Na pewno zaś relacja Carpiniego nie zgadza się z Długoszem odnośnie kobiet:
"Kobiety ich zachowują czyste obyczaje i nie słyszy się wśród nich niczego o ich bezwstydności. Niektóre jednak słowa używane przez nie w żartach dość wstrętne i nieprzyzwoite."
"Kiedy jeden Tatar ma wiele żon, każda ma dla siebie swoją jurtę i swoją rodzinę, a on pije, jada i śpi jednego dnia z jedną, drugiego dnia z drugą. Wszakże wśród nich jedna jest ważniejsza i z nią częściej niż z innymi przebywa. A chociaż jest ich wiele, między sobą nigdy łatwo nie popadają w spory."
Trudno więc oczekiwać, by kobiety te celowo okaleczały Węgierki. Co najwyżej, mogły je obrażać owymi "wstrętnymi i nieprzyzwoitymi" słowami. Takie zachowanie jest tym dziwniejsze, że Tatarzy praktykowali wielożeństwo, więc zwyczajem u nich nagminnym było branie sobie nałożnic spośród ludności podbitej. Powyższy fragment świadczy również o tym, że pozycja żon była raczej niska i nie miały one wiele do powiedzenia w kwestii związków swych mężów z innymi kobietami (lub wyboru faworyty).
Wydaje się, że przekaz Długosza we fragmentach dotyczących okrucieństwa Tatarów, jest przejaskrawiony. Niewątpliwie opierał się na prawdziwych opisachpraktyk wojennych najeźdźców, lecz przedstawił je w sposób tendencyjny, celowo podkreślając ich rzekomą żądzę mordu. Ma to związek z kreowanym przez dziejopisa obrazem Tatarów, jako dzikiej i barbarzyńskiej hordy, nie mającej szacunku dla życia, które jest darem Boga.