Ostatnia aktualizacja: 14 sierpnia 2001
Wywiad przeprowadził: Grzybek
Oto wywiad z przedstawicielem Sieradzkiego Klubu Mangi i Anime "Kokoro" - Drago.
- Może takie łatwe pytanie na początek... Skąd pochodzicie?
- Hmm.. Nasi klubowicze to przede wszystkim mieszkańcy Sieradza, Błaszek i Zduńskiej Woli.
- Na krótkie pytania, są i krótkie odpowiedzi, a skoro nam tak dobrze idzie, to może teraz trochę zagmatwam i spytam się o czas powstania Waszego klubu i dlaczego zaczęliście działalność klubową.
- Klub nieformalnie powstał latem 1999r. Na początku spotykaliśmy się u któregoś z zapaleńców, który akurat miał wolne mieszkanie tzn. rodzice w pracy. Aktualnie mamy stałą siedzibę. W sumie klub powstał ot tak, że był taki pomysł. Pierwszy konwent zorganizowaliśmy po to, żeby wyciągnąć z ukrycia ludzi, którzy mieszkają w Sieradzu i okolicach. Niestety, zbyt wiele osób nie zjawiło się na konwencie. Byłeś na "Anime no Kai I" i dobrze wiesz, jak to wyglądało.
- Tak, pamiętam, nie było ich więcej, niż osiemnastu, ale zabawa była przednia. Zdradź mi pochodzenie Waszej nazwy klubu - "Kokoro". Z tego co pamiętam, ten wyraz oznacza "serce"...
- He, he, he... Na którymś z kolei spotkaniu wzięliśmy słownik do ręki i wybieraliśmy słowa na chybił trafił. Oj, nie tylko "serce". Jest tego całkiem sporo. Kto był na AnK2, ten zna przynajmniej parę znaczeń, bo zawarte były w filmiku, rozpoczynającym konwent.
- Czy praca nad przygotowaniem konwentu jest trudna?
- Wszystko zależy w głównej mierze od kontaktów i życzliwości osób, chcących wynająć nam pomieszczenie, a także od ilości miejscowych rąk chętnych do pomocy. Zawsze będą problemy z wynajęciem rzutnika - kosztowne urządzonko. Jak organizujesz konwent, to nigdy nie wiesz, ilu fanów przybędzie i czy zwrócą się koszty.
- Czym będzie się różnił Was następny konwent od tych, które już zrobiliście?
- Nie mamy nicczego takiego w planach. Tym razem dyrektor "CKB" na pewno nam ukręci głowy, bo koszta były większe, niż za pierwszym razem i mało co się zwróciło. Nie mam na myśli tu jakiegokolwiek zarobku, ale organizację "po kosztach". Niestety, na zorganizowanie konwentu trzeba mieć albo budynek ze sprzętem za darmo, albo pełną kieszeń.
- Co sądzicie o polskim fandomie mangowym?
- O samym fandomie nie powiem zbyt wiele. Ogólnie mówiąc, utrzymujemy kontakty tylko z kilkoma znajomymi. Natomiast rozwijanie kontaktów obłożone jest ryzykiem natrafienia na osoby, które w temacie są tylko dlatego, że aktualnie manga jest popularna itp.... Najczęściej są to pseudo-fani, którzy po paru latach odpadają, wprowadzając dodatkowo niepotrzebne zamieszanie w fandomie.
- Według Ciebie, na jakim poziomie są: prasa mangowa, komiksy i anime na polskim rynku?
- Aktualnie jest na poziomie rozwoju. Z "Kawaii" było kiedyś lepiej..., Animegaido upadło..., Secret Service zapoczątkował tematykę i raz lepiej, raz gorzej (brak artykułu w numerze) ciągnie dalej... Wydawnictwa komiksowe. Chwała im za to, że znalazły się osoby, które zaryzykowały i zapoczątkowały rynek mangowy w Polsce. Waneko, moim zdaniem, niefortunnie zaczęło od wydawania klasyki. Klasyka jest "tolerowana" tylko przez fana z dłuższym stażem... Moim zdaniem, powinni wypuścić coś popularnego, żeby stworzyć sobie zaplecze finansowe, a później wydawać klasykę. JPF rozszerzają ciągle "repertuar", jestem ciekawy, jak długo uda się utrzymać ten stan. Niestety, pieniądz jest wszędzie obecny.
- Czy znasz jakiś dobry internetowy serwis mangowy?
- To mogę komuś zrobić reklamę ? Znam, ale nie podam, żeby uniknąć niepotrzebnego zamieszania. Ktoś może mieć inne zdanie i nie będzie się zgadzał z moją opinią.
- Co sądzisz o tak ostatnio popularnych seriach jak: "Pokemon" czy "Dragon Ball" i jaki według Ciebie mają one wpływ na nasz fandom?
- Oceniać serii nie będę, bo każdy ma swoje zdanie jedni lubią inni nie. Najczęściej ludzie, którzy oglądają DB i Pokemona, to maniacy tych serii i nie interesują się innymi produkcjami japońskiego kina. Mają oni znikomy wpływ na nasz fandom.
- Co powiecie od siebie czytelnikom mangowego portalu Gildii?
- Mam nadzieję, że jesteście prawdziwymi, a nie sezonowymi fanami. Hehe...