Wyszukiwanie

Teorie Spiskowe
Magia Chaosu
Demonologia
Dyskordianizm
Magazyny
Kontrkultura
Symbole
Tajemnice przeszłości
Ufologia
Różności
Gildia Tajemnic
Gildie
  DVD
Dzieci z Rancza Umysłu
Ostatnia aktualizacja: 9 maja 2001
Opracował: Kormak Mak Art



 

W styczniu 1970, na komunę samozwańczych hippisów najechała policja, pod zarzutem molestowania dzieci, używania narkotyków i niepłacenia podatków. Później miał miejsce błyskawiczny proces sądowy, na którym uznano ich winnymi wszystkich postawionych zarzutów, ale nawet 30 lat od tego wydarzenia pozostaje wiele wątpliwości. Czy byli oni zwykłymi kryminalistami, czy może chodziło o coś zupełnie innego, sięgającego znacznie głębiej ?

Cała historia rozpoczyna się w 1968 roku, kiedy 25-letni  Mark Andrews wydał ostatnie odziedziczone pieniądze na zakup opuszczonej kurzej fermy, w pobliżu miasteczka  Chowchilla w stanie California. Przedtem Mark mieszkał w San Francisco, gdzie stał się członkiem dużej hippisowskiej rodziny, do której należał także 41-letni Delmont Scroghin. Scroghin był byłym profesorem filozofii na Uniwersytecie Cambridge, którego usunięto z uczelni za szerzenie poglądu, że przy pomocy dużych ilości LSD można wznieść się na wyższy poziom świadomości. Delmont dryfował w kierunku centrum kontrkulturowego stylu życia w USA, a jako że był dwukrotnie starszy od większości współtowarzyszy, stał się dla nich kimś w rodzaju "ojca". Wygłaszanie  kazań na temat zażywania narkotyków stało się dla niego czymś w rodzaju mantry i uważa się, że to właśnie on namówił Andrewsa do kupna farmy dla  ich grupy, aby użyć jej jako "centrum spokojnego życia i zmiany umysłu".

W lutym 1969 roku rodzina przeniosła się na farmę, od tej pory nazywaną "Ranczem Umysłu", które stało się domem dla około 20 dorosłych i 8 dzieci poniżej 16-go roku życia. Wśród "rekrutów" Rancza Umysłu znalazła się też niesławna para dilerów narkotyków z San Francisco, Paul i Mary Sawyer, którzy zaczęli w piwnicy produkować nowe i niesprawdzone kombinacje narkotyków zmieniających świadomość. Delmont i Mark byli najstarsi w komunie i wkrótce zarządzili nocne sesje "podnoszenia świadomości", podczas których członkowie grupy brali przeróżne mikstury przyrządzane przez Sawyerów  i testowali je na sobie przy pomocy standardowych (lub nie) metod, takich jak ESP (Extrasensory perception, czyli pozazmysłowe postrzeganie) i innych testów na mierzenie mocy psychicznej. Delmont robił notatki na temat rezultatów eksperymentów w swoim pamiętniku, ale możliwość jego oceny rzeczywistości była już wówczas najwyraźniej zakłócona przez przyjmowane dawki. Przez kilka pierwszych miesięcy nic nadzwyczajnego się nie działo, ale Sawyerowie nie zaprzestali eksperymentów i natknęli się na coś w listopadzie.

Najbardziej interesująca notatka Scroghin'a został zapisana 23 listopada 1969 roku:

" 10 wieczór ... Ustawiłem grupy do podwójnego "ślepego" testu. Grupa #1 zażyła coś, co Sawyerowie nazywają "mind blower" (rozwalacz umysłu), a druga połowa, grupa #2, wzięła zwykłe LSD"

"Północ... Grupa #2 wchodzi w standardowy trip na LSD , zwiększona wrażliwość na zwykłe przedmioty, śmiech, etc. Grupa #2 wygląda na zazdrosną,  (tak jak ja) ponieważ nic się jeszcze nie wydarzyło. Czyżby  Paul i Mary nas zawiedli?"

"2 rano... Chwała! Jak Ezechiel po ujrzeniu koła, przekroczyliśmy próg, teraz pierwsza grupa wydaje się zazdrosna, czuję jakby przysłowiowe zasłony opadły z moich oczu! Nie ma nadziei, że zwykły mężczyzna czy kobieta, nawet będący pod wpływem LSD zorientować się może, co dzieje się wokół nich. Czuję jakby mój umysł stał w płomieniach, pędząc szybciej niż moje pióro, tworząc nowe połączenia, aby rozwiązać problem ego i id. Po raz pierwszy jestem wolny, swobodnie mogę ujrzeć własną moc. Możliwości tego, co mogę osiągnąć, możliwości tego, co mogę zrozumieć! "

"3 rano... Wynieśliśmy się pod gwiazdy, z dala od innych, ale nie dlatego, że nie są na tym samym tripie co my, ale dlatego, że poczuliśmy początki zbiorowego umysłu, wyższy poziom istnienia. Wiem więcej o tych ludziach niż wiem o sobie, a oni w zamian wiedzą o mnie. Jakąż moc możemy posiąść! "


"4?65?ranowieczór??? Czas jest bez znaczenia... Proszę, zabrało nam godzinę napisanie tego, kolejną na to. Spisanie tego, co się dzieje jest bezużyteczne, gdyż zostanie to w nas na zawsze, ... i zawsze to było z nami. Wraz ze zbiorowym umysłem przychodzi moc, a wraz z mocą przychodzi zrozumienie, doskonałość. Możemy teraz zrobić więcej, niż ktokolwiek mógł sobie pomarzyć, przykład: Spojrzeliśmy w niebo i zmusiliśmy chmury, aby tańczyły dla nas, wirując w balecie potęgi umysłu i kontroli. Druga grupa jest teraz z nami i zarządzimy dla nich błogosławieństwo."

Zapiski z laboratorium w tym momencie stają się coraz trudniejsze do rozszyfrowania, gdyż zostały napisane pod nieustającym wpływem narkotyków; istnieją dowody na to, że grupa posunęła się też do podania tego specyfiku dzieciom.

Notatka Scroghin'a z 20 grudnia: "Posiadanie tak świeżego umysłu jak te dzieci przyspiesza efekty i sami boimy się ich nowo rozwiniętych zdolności. Czy posiadamy odpowiedzialność podzielenia się tym z resztą społeczeństwa? Wierzymy, że tak i wiemy, że nasze dzieci stanowią klucz do realizacji tego celu."

To właśnie w tym okresie grupa zaczęła coraz silniej izolować się od reszty społeczeństwa, zrywając kolejne więzi ze światem zewnętrznym. Najbardziej niepokojącym zjawiskiem dla władz było to, że dzieci przestały chodzić do szkoły. 5 stycznia 1969 roku pracowniczka opieki społecznej, Sherry McDaniels, została wysłana aby zbadać warunki, w jakich żyją dzieci. To właśnie jej raport spowodował najazd policji na Ranczo Umysłu.


"Pukałam do drzwi rezydencji, ale nikt mi nie odpowiedział. Słyszałam jednak odgłosy, które wskazywały na to, że ktoś znajduje się wewnątrz. Zdecydowałam się obejść dom dookoła i znaleźć tylne drzwi i wtedy zauważyłam, że ktoś był wewnątrz szopy. Podeszłam bliżej i ujrzałam mężczyznę, który siedział na ziemi ze skrzyżowanymi nogami i wydawał brzęczące dźwięki. Próbowałam porozmawiać z nim, ale nie odpowiadał i zamiast tego zaczął głośniej brzęczeć. W tym momencie dostałam ataku migreny (na którą biorę przepisane leki) i wyszłam z szopy gdyż brzęczenie wydawało się potęgować mój ból...
 
Znalazłam tylne drzwi, nie usłyszałam żadnej odpowiedzi więc postanowiłam wejść do domu bez zaproszenia. Kuchnia była wysprzątana, ale w powietrzu unosił się smród zepsutego jedzenia lub mięsa, który wzmógł  się kiedy podeszłam do drzwi od piwnicy. Nie zdecydowałam się na zejście w dół i zamiast tego weszłam do salonu.To tam natknęłam się na trójkę dzieci, którymi jak sądzę byli Thomas i Sarah Colben, lat 12 i 8 oraz Michael Andrews, lat 5. Dzieci siedziały wokół zabawkowej kolejki elektrycznej i obserwowały jeżdżący w kółko pociąg. Próbowałam z nimi rozmawiać, ale wyglądały na całkowicie obojętne, niemal naćpane. Kiedy spytałam gdzie są inni, jedyna odpowiedzią jaką otrzymałam było, że są "gdzieś wokół". W tym momencie brzęczenie dochodzące z zewnątrz stało się głośniejsze i z mojego nosa zaczęła lecieć krew (jak to się dzieje przy ostrych atakach migreny); zdecydowałam się opuścić dom i skontaktowałam się z moimi przełożonymi."

Co ciekawe, lokalna elektrownia odcięła farmie prąd już na miesiąc przed tym incydentem z powodu niepłacenia rachunków. W jaki więc sposób dzieci mogły uruchomić kolejkę? Może tajemnicze brzęczenie było dźwiękiem generatora prądu? Następnego dnia policja nie znalazła żadnego podobnego urządzenia.

Sam najazd obfitował w niezwykłe wydarzenia. Kiedy cztery samochody ze służb opieki społecznej i szeryfa hrabstwa Madera zbliżyły się do domu, pierwszy z samochodów popsuł się. Na rozkaz otworzenia drzwi nikt nie zareagował, więc policjanci wyważyli drzwi. Przedpokój i cały dom był pusty i wyglądał na opuszczony.

Funkcjonariusze wysłanie do okropnie cuchnącej piwnicy znaleźli zwłoki Sawyerów, leżące na podłodze. Najwyraźniej zmarli na skutek przedawkowania. Jak wykazała późniejsza autopsja, ich ciała były w stanie dwutygodniowego rozkładu. Ich domowe laboratorium zawalone było pootwieranymi chemicznymi zbiornikami, wszędzie było coś porozlewane. Jeden z policjantów przez przypadek kopnął jeden z pojemników i nawdychał się jakichś substancji. Natychmiast został odwieziony do szpitala, gdzie później stwierdzono u niego atak padaczki.Resztę "rodziny" odnaleziono w zalesionym terenie na tyłach posesji. Byli całkiem nadzy i siedzieli w okręgu. Pomimo tego, że temperatura była bliska zeru, u nikogo z nich nie stwierdzono odmrożeń ani innych związanych z zimnem obrażeń ciała. Zamiast tego kilku funkcjonariuszy na miejscu doznało krwotoków z nosa. Oprócz tego aresztowanie przebiegło bez incydentów. Nie odnaleziono Marka Andrewsa i do dziś jest poszukiwany przez policję.

Sąd skazał Scroghina i kilkoro innych członków jego rodziny na karę więzienia. Podczas procesu oskarżeni wykazywali zupełny brak zainteresowania i całkowitą obojętność. Scroghlin nie próbował się bronić i nie odpierał zarzutów, postawionych mu na podstawie jego zapisków i rysunków. Scroghlin został skazany na 10 lat więzienia, ale nie dożył do końca wyroku. W 1971 roku został zabity przez współwięźnia, który utrzymywał, że Scroghlin jest Antychrystem.

Dzieci z Rancza Umysłu zostały rozesłane do różnych rządowych domów dziecka. Od tej pory wszelki słuch o nich zaginął.