Wyszukiwanie

Fortean Times
Magazyny
Magia Chaosu
Demonologia
Dyskordianizm
Kontrkultura
Różności
Symbole
Tajemnice przeszłości
Teorie Spiskowe
Gildia Tajemnic
Ufologia
Gildie
  DVD
Swięty Mikołaj - ostatni z Dzikich Ludzi
Ostatnia aktualizacja: 27 grudnia 2001
Autor: Phyllis Siefker
Tłumaczenie: Kormak



ZA WESOŁYM UŚMIECHEM MIKOŁAJA KRYJE SIĘ SIĘGAJĄCA 70,000 LAT WSTECZ STARA ANIMISTYCZNA TRADYCJA CZŁOWIEKA BESTII.

Kiedy rozpoczyna się okres świąteczny, Święty Mikołaj i jego sobowtóry na całym świecie atakują nasze zmysły ze wszystkich mediów, roznosząc ziemskie skarby, aby zadowolić bliskie nam osoby.

Kiedy patrzymy, jak to dostojna figura wabi nas błyskotkami, jesteśmy świadkami ostatnich pozostałoście po najstarszej, najświętszej postaci, jaka istnieje. Przeszłość Świętego Mikołaja jest pełna prastarych tajemnic, o głębi, jakiej mało kto sobie wyobraża. W średniowieczu był on Dzikim Człowiekiem, człowiekiem-bestią, który potykał się rycerzami w Starej Wesołej Anglii i pędził przez niemieckie ulice podczas karnawału, strasząc dorosłych i dzieci.  W VI wieku był bogiem-bestią tak potężnym, że papież Grzegorz Wielki obrał go na uosobienie zła w chrześcijaństwie - jego parzystokopytna, koźla diabla postać przetrwała nawet do dzisiaj. Przedtem przez całe tysiąclecia był czczony jako bóg, którego coroczna śmierć była potrzebna dla całego życia na ziemi.

Aby prześledzić historię tego Starego Wesołego Elfa musimy udać się w podróż, której nie powstydziłby się sam Dedal. Poszukiwania rozpoczynają się od XIX-wiecznych rozdawaczy prezentów (gift givers) w Ameryce, Wielkiej Brytanii i Niemczech. Pojawiali się oni na uroczystościach z koazji końca roku, ale nie podróżowali samotnie; towarzyszyło im zwykle to samo towarzystwo, bez względu na to, w jakim kraju byli.  Świętemu Mikołajowi niezmiennie towarzyszyła Bessy - mężczyzna przebrany za kobietę - oraz kompania wesołków przebranych w kozie i niedźwiedzie skóry, noszących koźle i niedźwiedzie maski. Inne postacie już były różne; zazwyczaj był tam komik-lekarz, często także łucznik. Oczywiście w Ameryce Święty Mikołaj nazywał się wówczas inaczej; to imię zyskał na początku XVII wieku. Najpierw nazywał się Pelznichol, lub Nicholas w Futrze; w Nowej Szkocji nosił imię Janney; na Trynidadzie nazywano go Papa Bois; w Wielkiej Brytanii zwał się  Yule, zanim Ben Johnson ochrzcił go imieniem "Father Christmas" w 1616 r.  Jego imiona byy tak różne jak wspólnoty, które zarówno terroryzował jak i błogosławił.

Różnobarwna hałastra Dzikiego Człowieka wędrowała od drzwi do drzwi, domagając się aby ich wpuścić. Kiedy ich wpuszczano do środka, grupa odgrywała dziwaczne przedstawienie - przebrany w kozią lub niedźwiedzią skórę kłocił się z mężczyzną przebranym za kobietę. Zostawał zabity, "kobieta" podnosiła lament, a "lekarz" w komiczny sposób próbował go ratować, albo sam "zmarły" nagle ożywał, twierdząc, że wcale nie zginął.  Zanim trupa zbierała się do wyjścia do nast/epnego domostwa, domagała się prezentów. To brzmi dziwnie znajomo; dziś dzieci przebrane w noc Halloween są tego dalekim echem (w Polsce od razu przychodzą nam na myśl kolędnicy - przyp. tłum.) Dawniej grupa błogosławiła dom, dzieliła się owocami ziemi z jego mieszkańcami, albo siała spustoszenie i przeklinała domy, w których nie została dobrze przyjęta.

Inwazja nie odbywała się tylko podczas święta Yuletide; w Niemczech bieg Dzikiego Człowieka przez miasto sygnalizował Karnawał podczas Schembartlauf (bieg brodatych mężczyzn). W innych krajach, dziki bieg zazwyczaj kończył panowanie zimy, ale nie ważne o jakiej porze roku i w jakim kraju, podobieństwa były wyraźne. W XVIII stuleciu grupa badaczy folkloru zauważyła te podobieństwa, poczęto odnotowywać te święta i teoretyzować na temat ich pochodzenia. Jakub Grimm dokonał olbrzymiego wysiłku spisania niemieckich ludowych podań, zanim zniknęły, a badaczom w Wilekiej Brytanii udało się zebrać jedną z najobszerniejszych kolekcji lokalnych rytuałów. Te rytuały,  w których występują zamaskowane postacie szeroko opisują wiecznie obecną postać Głupca, potomka Dzikiego Człowieka i prekursora Świętego Mikołaja..

Ci, którzy studiują i kategoryzują brytyjskie rytuały, w których uczestnicy przebierają się i zakładają maski, dzielą je na trzy zasadnicze typy  - ceremonie błagane, w których występuje m.in. pług, grę (przedstawienie) z mieczami i grę (przedstawienie)  św. Jerzego. We wszystkich pojawia się motyw śmierci i zmartwychwstania; oczywiście w tych dawnych świętach przedstawiano to w zabawny sposób, ale te działania są pozostałościami po bardziej poważnej śmierci - śmierci Dzikiego Człowieka, boga-bestii, który był odpowiedzialny za życie na ziemi.

Richard Bernheimer zebrał podstawowe rytuały płodności i urodzaju, z których te przedstawienia się wywodzą, w swoje książce "Dzicy Ludzie w średniowieczu" (Wild Men in the Middle Ages). W tych rytuałach, nieżonaci młodzi mężczyźni udawali się do lasu, aby polować na Dzikiego Człowieka lub wypłoszyć go z jego jaskini. Najwięksi i najsilniejsi spośród mężczyzn przebierali się w zwierzęce skóry i rogi, aby doegrać rolę Dzikiego Człowieka. Był on łapany, skuty w łańcuchy i prowadzony z powrotem do wioski. Jako że był w końcu Dzikim Człowiekim, niósł ze sobą drzewo lub dwa, a by pokazać swoją siłę; w wiosce te drzewa stawały się "umajonym drzewkiem"  (the May Pole - przyp.tłum.) i "klockiem Bożego Narodzenia" (ang. Yule Log - przyp. tłum.). Dziki Człowiek był bogiem grzmotów i błyskawic, więc wieśniacy strzelali w powietrze z broni i bili wbębny, aby ogłosić jego nadejście.

Skuty łańcuchami Dziki Człowiek i jego towarzysze wpadali dziko do wioski, przerażąjąc i bijąc widzów; jednym z przyrządów, którymi bił widzów, był wielki fallus, jego symbol jako boga płodności. W centrum wioski parzył się z wiejską dziewczyną (lub dziką kobietą, jeśli była taka na miejscu), potem był zabijany przez łucznika. Następnie zmartwychwstawał lub był zastępowany przez syna. Panował nastrój niczym w domu wariatów, pełno w tym było humoru, wszyscy byli zarówno podnieceni jak i przerażeni.

Folkloryści, którzy głowili się nad pochodzeniem tych świątecznych zwyczajów byli zachwyceni, kiedy podróżnik i "człowiek renesansu", R. M. Dawkins natrafił na niemal nienaruszoną wersję tego rytuału na Bałkanach w 1906 roku. Podczas tego święta wielcy, pomalowani na czarno, garbaci mężczyzni-kozły wlekli się przez wioskę z dzwoneczkami zawieszonymi wokół talii i kostek. Ich przywódca miał przy sobie wielkiego fallusa, inny niósł kuszę. Stara kobieta niosła lalkę w koszyku. Chodzili od domu do domu, a człowiek-kozioł tłukł fallusem w drzwi i domagał się pieniędzy. Podczas trwania tej parady, "dziecko" nagle rosło do postaci dorosłego i żądało panny młodej. Kiedy dostarczano mu ją, para kopulowała, kusznik zabijał świeżo zadowolonego pana młodego, panna młoda lamentowała, a człowiek-kozioł zmartwychwstawał. Po otrzymaniu podarków od domów, w których występowali, przebierańcy wlekli pług przez wieś.

Odkrycie to było dla folklorystów niczym nirwana - odnaleźli wszystkie elementy przedstawienia; Głupiec był w swej oryginalnej zwierzęcej formie; śmierć i egzekucja były przedstawione amoralnie. W późniejszych przedstawieniach Głupiec lub człowiek-bestia byli zabijani przez pana młodego, ponieważ "przystawiali się" do Kobiety, a narratorzy tłumaczyli to zachowanie zabawnym scenariuszem. W wersji z z Bałkanów mieszkańcy nie potrzebowali słownych wyjaśnień; rytuał był częścią ich życia przez stulecia . Dopiero niedawno pojawił się mistrz ceremonii czy narrator.

Ten bałkański festyn był największym jak do tej pory odkryciem prastarego rytuału opowiadającego o narodzinach boga, jego świętym małżeństwie, śmierci i ofierze dla jego ludu. Jego początki można odnależć w Grecji.  Naukowcy doszli do wniosku, że setki wersji z całęj Europy wywodzą się od wielkiego boga-kozła Dionizosa. W końcu rytuały dionizyjskie (dionizja - przyp. tłum.) dały początek nowoczesnemu teatrowi, nawet słowo "tragedia" oznacza "pieśń kozła".  Według tego scenariusza, Dionizos i jego duplikaty: Adonis i Bachus pojawili się w całej Europie wraz z rozprzestrzenianiem się Imperium Rzymskiego.

Ten wniosek odzwierciedlał krótkowzroczność myślenia wielu historyków, którzy uważali tereny śródziemnomorskie za kolebkę cywilizacji. A przecież odnajdujemy te rytuały na kole podbiegunowym wśród ludów, których ani Rzymianie, ani katolicy nie uznali za wartych podbicia czy nawet odwiedzenia w tamtych czasach.  Tam, pośród Lapończyków, Wogułów (obecnie: Mansowie, lud ugrofiński - przyp.tłum.) i Giliaków przetrwały niektóre z najczystszych, najstarszych zwyczajów. Odnajdujemy te ceremonie również u tajemniczych Ajnów, pierwotnych mieszkańców wysp japońskich.

Wśród tych arktycznych ludów i Ajnów odkrywamy oryginalną historię rytuału, który przedostał się do Japonii, Rosji, Zachodniej i Północnej Europy i w rejon Morza Śródziemnego.  W tych ceremoniach, Pan Gór wysyła swoich bogów pod postacią niedźwiedzia to swego ludu, aby ocalić ich przed śmiercią głodową. Ludzie osaczają bestię podczas snu zimowego w jaskini, a najlepszy strzelec rytualnie zabija zwierzę strzałą. Preparują i wyprawiają skórę w specjalny sposób, następnie dzielą się darem od boga podczas uczty.

Podczas ceremonii dziękczynnej myśliwi oddają cześć zwierzęciu i odgrywają opowieść o życiu niedźwiedzia - jak odnajduje samicę i płodzi potomka, potem zostaje zabity przez łucznika. Lud dziękuje niedźwiedziowi za jego dar życia i odsyłają ducha-posłańca z powrotem do bogów, dopóki nie wróci on znów za rok. Odnajdujemy tu strzałę, gody, ofiarę i odrodzenie oraz inne składniki - nawet głowę z wieńcem z bluszczu.

Jak starty jest ten rytuał niedźwiedzia i kult kozła, który ropzprzestrzeniał się od Arktyki po Morze Śródziemne?  Są dowody na to, że składano ofiary z niedźwiedzia ponad 50 000 lat temu. Na początku XX wieku w Niemczech, w Jaskini Dzikiego Człowieka i innych jakiniach Wysokich Alp odkryto ołtarze poświęcone niedźwiedziom, skóry niedźwiedzie i czaszki, które oporządzono dokładnie w ten sam sposób, jak czyniły to ludy Arktyki.

Antropolog Joseph Campbell i inni badacze powiązali te prastare znaleziska z arktycznymi rytuałami i datują je na około 70 000 lat p.n.Ch..

Oczywiście nie było wówczas  Homo sapiens sapiens - człowieka współczesnego (tu można polemizować w świetle nowych i starych odkryć - przyp. tłum.); to nenandertalczycy odprawiali te rytuały. Ostatnie archeologiczne wykopy ujawniły, że neandertalczycy składali ofiary w ten sam sposób co niedźwiedź. Powstaje pytanie czy być może oryginalny Dziki Człowiek nie był neandertalczykiem, odprawiającym niedźwiedzi rytuał..

Historia śmierci i zmartwychwstania boga-bestii, z której wywodzi się mit  Świętego Mikołaja jest starsza od Grecji, nawet starsza niż współcześni ludzie. Była to ceremonia śmierci i odrodzenia, życia i płodności, kontynuowana przez starożytnych pierwszych ludzi - zwanych elfami (elves) lub wróźkami (faerie) przez późniejszych osadników -  i przejęta przez tych osadników, którzy zajęli ich miejsce i kontynuowali święte rytuały w całej Europie.

Oczywiście rozprzestrzeniająe się chrześcijaństwo ostro zwalczało te szeroko rozpowszechnione "pogańskie" rytuały, mimo to udało się im przetrwać. W odpowiedzi Kościół użył wizerunku Dzikiego Człowieka, żeby opisać Szatana. Pod presją chrześcijaństwa wieśniacy, trzymający się starych świąt, ale jednocześnie przyjmując nową religię, zachowali starego Dziekiego Człowieka przy życiu poprzez jego transformację. Podczas wiejskich świąt stał się Głupcem; w tej roli jest przywódcą trupy komediantów, mistrzem ceremonii, opowiadającym historię i żartującym z mieszkańców. W ten sposób ewoluował do postaci symbolu Świąt Bożego Narodzenia w Ameryce, Wielkiej Brytanii, Szwecjio, Norwegii i Niemczech. ten odziany w futro błazen i komentator społeczny nabrał jeszcze innego znaczenia we Włoszech, gdzie jako Arlekin (Harlequin) ewoluował ze średniowiecznego Diabłą do głównej postaci  w commedia dell'arte i stał się znanym uczestnikiem Bożego narodzenia we Francji i Wielkiej Brytanii. W końcowym efekcie Dziki Człowiek przystosował się w niemal nieskończonej liczbie form do wymogów Kościoła, Państwa i innych aspektów współczesnej cywilizacji.

Na wielu obszarach człowiek-bestia zmienił się nieznacznie, a dzisiaj stare święta przetrwały w miejscach, gdzie cywilizacja ledwo dotarła. i tak owłosiony Chlaus jodłuje w Urnasch w Szwajcarii; Narren w masce bestii przechadza się przez wioski Black Forest; Król Święta Chochlika (Pucka) jest noszony w Killorglin w Irlandii; czarny, koźlobrody berika baraszkuje w Gruzji ; biegacze Perchta odgrywają rytuał smierci i zmartwychwstania na polach Austrii. Ajnowie odgrywają swoje święte rytuały przed turystami. The Paper Boys (papierowi chłopcy - przyp. tłum.)  baraszkują w Marshfield, Gloucestershire i Crookham, a w Grenoside drużyna tańczących z mieczami rytualnie "zabija" swojego kapitana.

Niemieckie elementy święta są róznież żywe w znanym świątecznym wierszu "Wizyta Świętego Mikołaja" (A Visit from Saint Nicholas), który zaczyna się słowami: "'Była to noc przed Wigilią i do wszystkich domów..." Potem widzimy znaną trupę: Dasher, Dancer (tancerz) i Prancer (żartowniś) to ochrypli od śpiewu tancerze, którzy sygnalizują początek Karnawału; Lisica jest Dziką Kobietą; Kupid jest łucznikiem, który kończy życie boga; Nadjeżdżają sanie jednej z wersji Dzikiego Człowieka - Dziki Myśliwy, Donder i Blitzen (grzmot i błyskawica) są oznakami panowiania Dzikiego Człowieka nad Naturą. W niektórych przypadkach Dziki Człowiek przetrwał jako słynna postać z ludowych podań - w rzeczy samej wiele sławnych postaci ludowych wzięła swój początek właśnie od tej tajemnicy. W Brytanii stał się on Robinem Goodfellow lub Puckiem, którego opisał Szekspir; kuzyn Goodfellow'a, Robin Hood z początku nazywał się Wood, to jedno z imion Dzikiego Człowieka  . W Black Forest, Pstrokaty Dudziarz z Hamelin (the Pied Piper of Hamelin - przyp. tłum.) odgrywa wersję starego mitu autorstwa poety Roberta Browninga.

Oczywiście jest też Święty Mikołaj. Jako stary bóg-bestia, nadal co roku przynosi nam podarki, na przekór wszystkim przeciwnościom. Bogowie, religie, narody, a nawet gatunki hominidów powstawały i przemijały, a on nadal jakoś trwa. Nic dziwnego, że kiedy piję swoją Coca-Colę, puszcza do nas oko.