Wyszukiwanie

Kontrkultura
Magia Chaosu
Demonologia
Dyskordianizm
Magazyny
Różności
Symbole
Tajemnice przeszłości
Teorie Spiskowe
Ufologia
Gildia Tajemnic
Gildie
  DVD
Ukradnij tę książkę, ukradnij to marzenie - Abbie Hoffman
Ostatnia aktualizacja: 6 sierpnia 2002
Autor: Jakub "Rork" Żulczyk



Ukradnij tę książkę, ukradnij to marzenie

czyli dziwne przygody ufoludka Abbiego Hoffmana

Allen Ginsberg, pranksterzy, Timothy Leary - oni wyznaczali rytm i puls, według którego poruszała się amerykańska kontrkultura i ruch hippisowski pod koniec lat 60 - tych . Ale kto zamienił tych długowłosych , nieumytych pożeraczy LSD w politycznych aktywistów ? Był to człowiek, którego może nie znacie, a którego postać warto, a nawet trzeba przybliżyć przyszłym pokoleniom. Przed wami Żyd, handlarz narkotyków , ekolog, hippis i autor najbardziej wywrotowego podręcznika survivalu w historii : Abbie Hoffman.

Zacznę od końca. Abbie Hoffman umarł w bardzo smutny sposób - 12 kwietnia 1989 w Pensylvanii, z żołądkiem pełnym barbituranów. Koroner orzekł samobójstwo - i znając biografię Abbiego, możemy z łatwością stwierdzić, że jak na niego nie było to zaskakujące posunięcie. Jak pisze jego duchowy uczeń, niezależny meksykański dziennikarz Al  Giordano, Abbie był człowiekiem, który całe swoje życie spędził tylko i wyłącznie na własnych zasadach. I tak też musiał odejść z tego świata - jak chciał i kiedy chciał. Z własnej, nieprzymuszonej woli.

A jak to się zaczęło? Abbie przyszedł na świat w żydowskiej rodzinie w Worcester, w Massachusets roku pańskiego 1936. W latach 50-tych ukończył uniwersytet w Brandeis i już wtedy, pod okiem znanego humanisty Abrahama Maslowa, doszedł do wniosku, że aktywny polityczny protest i walka o lepsze jutro będzie tym, co wytyczy kierunek jego przyszłego życia. Już wtedy rozpoczęła się droga tego wielkiego amerykańskiego buntownika z dużym nosem. Na początku lat 60-tych Hoffman założył w Missisipi Studencki Komitet Koordynacyjny "Bez Przemocy ". W San Francisco nawiązał kontakt z tzw. diggersami (aktorami tetralnymi i aktywistami społecznymi) - razem pomagali biednym i rozdawali darmowe posiłki. Jednak po raz pierwszy naprawdę Hoffman zabłysnął w roku 1967, kiedy razem z przyjaciółmi rzucali z balkonu banknoty na schody giełdy nowojorskiej. Następnie stał sięduchem protestów przeciwko wojnie w Wietnamie, których kulminacją były tzw.  "Egzorcyzmy Pentagonu" - kiedy to pięćdziesiąt tysięcy ludzi otoczyło waszyngtoński gmach, aby wypędzić z niego "złe duchy" za pomocą "pozytywnej psychicznej energii". Razem z Jerrym Rubinem obwołali się yippiesami i założyli Youth International Party (YIP), Międzynarodową Partię Młodzieży. Partia ta zorganizowała Festiwal Życia podczas Democratic National Convention w roku 1968. Festiwal skończył się pobiciami i aresztowaniami, a w konsekwencji procesem politycznym - tzw. ósemki z Chicago (Chicago 8), w wyniku którego Abbie był śledzony przez FBI, włamywano mu się do domu i nagrywano rozmowy telefoniczne. W tym czasie już Federalni posiadali około 68 000 (sic !) stron danych na jego temat, a nad jego sprawą pracowało dwóch wynajętych  biegłych psychologów. Abbie był już bohaterem kontrkultury, powoli zaś stawał się, tak jak jego przyjaciel i kolega po fachu, "Dobry Doktor" Tim Leary, wrogiem publicznym Ameryki  nr 1.

Już wtedy Abbie pracował nad swoim najsłynniejszym dziełem - "podręcznikiem przetrwania w więzieniu, jakim jest Ameryka" - pozycją o ujmującej nazwie "Ukradnij tę książkę".

Trzydziestu wydawców odrzuciło rękopis, zanim książka w końcu się ukazała. A kiedy to się stało media rozpoczęły publiczną nagonkę na tą, jakby nie patrzeć, genialną w swej wywrotowości, pozycję. Abbie miał już na swoim końcie zresztą dwie publikacje:  "Pierdol system" oraz "Naród Woodstock".

Czym była książka, która mimo tego, iż znalazła się na liście bestsellerów, do dziś nie ma jej w zbiorach Biblioteki Kongresu? Abbie doszedł do wniosku, że najlepszym kontrkulturowym podręcznikiem będzie parodia  gloryfikującej religię sukcesu makulatury w stylu:  "Jak zdobyć kobietę, zarobić pierwszy milion, etc. etc. etc. ". Książka zasadniczo dzieli się na dwie części : "Przetrwaj!" oraz "Walcz!". W pierwszej mamy serię przepisów na to, jak: darmowo zdobywać jedzenie, ubrania, jak podróżować nie płacąc i w końcu jak mieszkać , pracować i żyć dokumentnie pierdoląc przy tym państwo i jego tak zwany "system opieki". Druga część była zaś pierwowzorem wszystkich tak zwanych "Jolly Rogers Books", "Anarchist's Cook Books"  i tak dalej - mamy tu przepisy na bomby domowej roboty, organizowanie strajków, manifestacji i marszy, na koktajle Mołotowa; na to, co robić gdy zostanie się aresztowanym i jak się wtedy bronić, jak używać broni itd.  Wreszcie, "Steal this book" było pierwszym w historii podręcznikiem tak zwanego terroryzmu medialnego - przepisy na nielegalne radio, telewizję i gazety natchnęły tysiące media guerillas na całym świecie. Do tego ten najdoskonalszy podręcznik kontrkultury był napisany tak dowcipnym i siarczystym językiem, że nie sposób się było od tej książki oderwać. Marzenie Hoffmana zaczęło się spełniać. Ameryce wreszcie wbito w dupę gwóźdź porządnego kalibru - alternatywne społeczeństwo wreszcie dostało swoją instrukcję obsługi walki. Koszmary nocne Richarda Nixona przybrały na sile.

 

Jednak potem zaczął się ten gorszy etap w życiu Abbiego , który zmienił go we wciąż uciekającą ofiarę systemu i doprowadził do serii ogromnych załamań psychicznych i fizycznych. Już w roku 1971, w momencie ukazania się "Ukradnij tę książkę", zaczął zmagać się z depresją maniakalną. Nadal nie wiedział też o podsłuchach i ciągłej inwigilacji ze strony FBI. Ta niewiedza w porównaniu z jego kolejną inicjatywą okazała się zabójczym ciosem. W 1973 roku Hoffman postanowił spenetrować środowisko dealerów narkotykowych. Jego legendarna potrzeba "spróbowania wszystkiego chociaż raz" spowodowała, że został łącznikiem w handlu narkotykami. Służby federalne złapały go od razu. Sąd ogłosił wyrok dożywocia, a on sam , jak później napisał: "nie powinienem tam wtedy być".

I nie był. Hoffman zszedł do zupełnego podziemia. Stał się nieuchwytnym cieniem o wielu nazwiskach, imionach i adresach.

Nadal nie zrezygnował z aktywnego uczestnictwa w życiu kontrkultury i cały czas organizował protesty i akcje. Kiedy zorientował się, że jest poszukiwany listem gończym, a jego twarz można zobaczyć w każdym nocnym wydaniu wiadomości, zdecydował się na operację plastyczną. W końcu wyjechał do Meksyku, gdzie poznał Jeanne Anderson, miłość swojego życia, która, jak później napisał - "przez następne 15 lat dawała mu życie". Wypłynął na powierzchnię dopiero w roku 1979, gdy pojawił się na pogrzebie starszego brata. Wtedy też odsłużył w końcu trzyletni wyrok więzienia.

Gdy wyszedł na wolność, był już wrakiem człowieka. Nerwica, psychoza, uzależnienia od narkotyków i rozczarowanie upadkiem kontrkultury i nową, wszechobecną ideologią sukcesu zrobiły swoje. Jednak Abbie nie poddał się. Coraz żywiej zaczął zajmować się ochroną środowiska i rozpoczął wychowywanie kolejnego pokolenia aktywistów. Często wyjeżdżał do Amazonii, by tam protestować przeciwko niszczeniu lasów tropikalnych. Spotkał też Ala Giordano, człowieka, który został jego współpracownikiem i prawą ręką do aż końca, a który mógłby być jego synem. Sam Giordano parę lat po śmierci Hoffmana wykonał mistrzowską dziennikarską robotę, wygarniając na wierzch ogromne brudy trzeciego co do wielkości banku w Meksyku, Banamexu.

Sam Abbie coraz częściej przemawiał do młodych ludzi. Wprowadził nowe hasło: "nie ufaj nikomu przed trzydziestką". W 1987 r.  został wraz ze swoimi współpracownikami aresztowany przez pod zarzutem utrudniania przeprowadzonej w kampusie studenckim rekrutacji do CIA. Gdy sąd orzekł wyrok "niewinny" tysiące ludzi wybiegły na ulice, by nieść Abbiego na rękach i cieszyć się razem z nim. Abbie jeszcze raz uwierzył w młodych ludzi i w moc buntu. "Nie dajcie się. Jeśli się postaracie, przyszłość jest wasza" - powiedział do zgromadzonego tłumu.

Hoffman pisał pod koniec życia, że jakiekolwiek "-izmy" w ogóle nie przekładają się na prawdziwą politykę i jej realia. Wierzył, że historia to kronika buntów uciskanego społeczeństwa. Jego marzenia o pozbawionym przemocy, społecznym przewrocie spełniły się w roku 1989 w Europie Środkowej, podczas obrad Okrągłego Stołu w Polsce i "aksamitnej rewolucji" w Czechosłowacji. Nie dożył jednak symbolicznej chwili zniszczenia Muru Berlińskiego przez rozradowane masy. W kwietniu 1989 popełnił samobójstwo zażywając śmiertelną dawkę barbituranów.

Abbie Hoffman był jednym z największych bohaterów podziemnej kultury, nie tylko lat 60-tych. Całe swoje życie w inteligentny, szczery, ujmujący sposób otwierał ludziom oczy, krytykował rządzącą władzę, zachęcał społeczeństwo do wzięcia spraw w swoje ręce. Przez całe swoje życie robił jak najwięcej, ile tylko mógł dla innych, dla świata. Był żyjącym dowodem na to, że pomimo jesteśmy tacy mali, potrafimy być bardzo wielcy.

Niewielu jest ludzi w historii świata, których naprawdę podziwiam i chciałbym, żeby żyli nadal. Abbie jest jednym z nich. Ten uśmiechnięty ufoludek był prawdziwym bohaterem - wzorem otwartego, pięknego umysłu. Niestety, Hollywood nigdy nie zrobi o nim pieprzonego filmu.

Kończąc - chciałbym zadedykować ten artykuł przede wszystkim tym wszystkim głupiutkim dzieciaczkom w koszulkach z Che Guevarą, myślącym, że można zmienić świat wybijając szybę w McDonaldsie. Abbie Hoffman pokazał, że słowa czasami są ważniejsze niż czyny, a każdy czyn musi być popełniany z pełną znajomością konsekwencji i z rozwagą. I dla dobra walki o lepsze jutro. Howgh ! Jeśli jest to Gdzieś Tam, mam nadzieję, że pogadam kiedyś z Tobą, Abbie.

 

5.08.2002. Nidzica