Wyszukiwanie

Kontrkultura
Magia Chaosu
Demonologia
Dyskordianizm
Galerie
Magazyny
Różności
Symbole
Tajemnice przeszłości
Teorie Spiskowe
Ufologia
Gildia Tajemnic
Gildie
  DVD
Szalony, szalony świat
Ostatnia aktualizacja: 18 września 2002
Autor: Dave Randall
Tłumaczenie: Jakub "Rork" Żulczyk
Z pomocą: Kormaka



Przesłuchania w Kongresie przed komisją Wydziału d/s antyamerykańskiej działalności trwają. Senator Joe McCarthy z Wisconsin porządkuje swoje papiery i oblizuje usta na myśl o kolejnym podejrzanym - chudej, chłopięcej postaci przemierzającej pokój. Gdy postać ta usadawia się na krześle przed mikrofonem, poznajemy te rude włosy, odstające uszy i piegi, i ten krzywy uśmiech . "Alfredzie E.Neuman"  - warczy senator - "czy jesteś, i czy kiedykolwiek byłeś członkiem Partii Komunistycznej?" 

Wszystkie oczy zwracają się w kierunku przesłuchiwanego, zaś ten powoli się uśmiecha, pokazując wszystkim szparę pomiędzy dwoma przednimi zębami.  

Gdy nie fakt, że Alfred istniał tylko na papierze, na kartach magazynu komiksowego "MAD Magazine", ta scena mogłaby mieć miejsce. Według opublikowanych niedawno akt, bojaźliwy dyrektor Federalnego Biura Śledczego (FBI), J.Edgar Hoover, obserwował Alfreda. Nie był w tym odosobniony: większość w środkowych stanach USA uważała, że chłopiec był komunistą, lokalne komitety obserwawcze myślały o nim jako o przestępcy, a różne zajmujące się egzekwowaniem prawa agencje badały tę sprawę. Przez dwadzieścia lat, począwszy od połowy lat pięćdziesiątych, rysownicy i scenarzyści MAD`a poruszali wszystkie możliwe tematy - od polityki i telewizji do kościoła i wielkiego biznesu. Magazyn był lekturą obowiązkową dla masy młodych, lewicujących młodych Amerykanów - 

gazetą, której nauczyciele i rodzice nie chcieli żebyś czytał, zaś w okresie swojej świetności na początku lat siedemdziesiątych sprzedawała się ona w nakładzie ok.2,8 miliona egzemplarzy.

 Dokumenty FBI na temat gazety obejmują lata 1956 - 1971 i składają się z 36 osobnych teczek. Jak wiele godzin z przepracowanych żywotów odzianych w prochowce śledczych reprezentują te pożółkłe już strony - nie wiadomo, lecz znamy, ponieważ mówią nam to te akta, komiczny wynik batalii Hoovera wymierzonej przeciwko świrom z MAD.

Weźmy sprawę uchylających się od służby wojskowej (ang. Draft Dodgers), czyli Bufiles 62-106572-X3 to X9 według bibliotekarzy FBI. W 1957 MAD opublikował test, za pomocą którego sprawdzało się, jak bardzo niezdolnym jest się do służby wojskowej, który polecał posiadaczom najwyższych wyników zapisanie się na listę uchulających się od służby w wojsku. Podanym adresem było J Edgar Hoover c/o Washington - oczywiście wielu kochających żarty czytelników MAD wysłało pod ten adres listy. Wkrótce notatki i fiszki latały po całym biurze FBI , włącznie z tą jedną, która, pomimo że magazyn MAD nie został oficjalnie oskarżony o bunt odkryła, że jego FBI zbierało już akta na temat jego wydawcy i polecała agentom federalnym w Nowym Jorku odwiedzenie biur MAD i  "powiadomienie ich o naszych nieprzyjemnych odczuciach i naleganie, aby nie miało więcej miejsca takie nadużywanie nazwiska dyrektora" . Dwóch agentów FBI odrazu "doradziło" to zaskoczonemu redaktorowi naczelnemu MAD, którego ekscentryczny wydawca William Gaines napisał list z przeprosinami do Hoovera, nie zapominając życzyć mu szczęśliwego nowego roku 1958.

Następnie była sprawa Toniku Hoovera. Wydawca Al Feldstein i jego wesoła kompania opublikowali zachęcający slogan reklamowy, którego treść brzmiała następująco: "Spróbuj Toniku Edgara Hoovera ! Specjalne czynniki (ang. agents - oczywista gra słów) od razu zaczną pracować, czyszcząc twój system i pozbywając się tych wszystkich szkodliwych obcych elementów... i bardzo zadowoli cię to, co tonik zrobi z twoimi czerwonymi krwinkami !"

FBI od razu chwyciło przynętę. Niejaki M. A. Jones napisał do swojego kolegi - agenta, pana DeLoacha o "rzekomo humorystycznej reklamie " w  "tym magazynie, który swego czasu pokazywał okropności wojny swoim czytelnikom ".  Skończyło się to instrukcją, polecającą "ponowne skontaktowanie się z magazynem MAD i  mocne oraz surowe upomnienie ich z powodu naszego niezadowolenia wynikającego z nadużywania bez krzty smaku nazwiska Dyrektora. "

Niedługo po tym FBI rozpoczęło kolejną sprawę. Impulsem była publikacja zatytułowana "Unowocześnione teksty dla szkoły podstawowej wg MAD'a", która zawierała wzór listu dla potencjalnych szantażystów. Brzmiał on po części :  "Drogi Przyjacielu, u mnie wszystko w porządku. Co u ciebie? Włóż 25 tysięcy dolarów w drobnych, nieoznaczonym nominałach do papierowej torby i zostaw to w starym magazynie". Nieuniknionym było to, że dwóch kolesi z Seattle postanowiło to wypróbować. FBI podeszło tak samo poważnie w stosunku do tej próby wytrenowania amerykańskiej młodzieży w sposobach szantażu - zaangażowali w sprawę biuro Roberta Kennedy`ego, przyszłego prokuratora generalnego. I znowu agenci pomaszerowali do biur MAD, aby zastraszyć tych, którzy są za to odpowiedzialni.

"Cała ta głupia, nierealna sytuacja wymagała głupiej i nierealnej odpowiedzi " - wspominał potem Feldstein - " i dałem im ją ".

Podejrzenia FBI wobec MAD były podtrzymywane przez stały potok listów ze środkowych stanów USA, które stanowią lwią część akt. "Czuję, że ten magazyn jest diaboliczną formą Czerwonej Propagandy, mającej na celu zinfiltrowanie umysłów naszej młodzieży i zniszczenie amerykańskiego sposobu życia " - napisała organizacja Greater Knoxville Youth For Christ. "Ten magazyn stale wykpiwa George`a Washingtona i Abrahama Lincolna " - napisał ktoś inny, kto dostrzegł sowieckie wpływy w biurze wydawcy MAD -

 "Satyra to jedna sprawa... lecz okazywać taki brak szacunku dla amerykańskiego dziedzictwa i naszego sposobu życia... aż strach na to patrzeć. Przywódcy naszego kraju są przedstawiani jako głupcy. W październikowym numerze jesteście ośmieszani !".

 Wścibscy ludzie z przedmieść nie byli jedynymi wrzodami na tyłku magazynu MAD. Członkowie Komitetu Oceniania Komiksów z Cincinatti nazwali magazyn " niepożądanym ", po tym jak zawalił on nie mniej niż osiem testów na "poprawność" . Nawet Irving Berlin miał swój wkład w całe to zamieszanie - podał magazyn do sądu po tym, jak wykorzystał jedną z jego piosenek do scenki o hipochondrii. Przegrał - podobnie jak generał, który tak gwałtownie upierał się przy tym, że MAD jest oddziałem komunistycznej propagandy, aż w końcu został zaskarżony przez "zwyczajną bandę idiotów", jak mieli w zwyczaju nazywać siebie redaktorzy . Mało który z tych paranoików wiedział, że pośród prowadzących MAD "wywrotowców " jest paru weteranów Drugiej Wojny Światowej oraz Antonio Prohias, pomysłodawca klasycznego paskowego komiksu "Spy vs. Spy", który musiał uciec z rodzimej Kuby po tym, jak trochę zdenerwował panujący tam reżim Castro.

 Prawdopodobnie najdziwniejszą przygodą jaka spotkała MAD była ta, która nastąpiła po opublikowaniu przez nich obrazka trzydolarowego banknotu z wyszczerzoną gębą Alfreda. Paru pomysłowych czytelników wycinało te papierki oraz, mimo wydrukowanego z tyłu tekstu, używało ich w raczej prymitywnych w tamtych czasach maszynach do rozmieniania pieniędzy. Parę dni później para agentów FBI wkroczyła do biur MAD. Nie tylko skonfiskowali oryginalne rysunki, ale także, aby czytelnicy magazynu nie zniszczyli całego rynku dziesięciocentówka po dziesięciocentówce , zażądali oryginalnych płyt drukarskich. Wyszli, ściskając w ręku adres drukarza.

Ostatnia adnotacja w aktach to skarga z 1971 roku z powodu użycia przez magazyn amerykańskiej flagi, wniesiona przez Amerykańską Federację Policyjną, która chciała wstrzymać dystrybucję. Jednak, w ogniu protestów przeciwko wojnie w Wietnamie, FBI miała dużo ważniejsze sprawy na głowie. Hoover był już cieniem dawnego siebie (rok później zmarł) ,zaś ustawodawstwo chroniące prawa obywatelskie zaczęło kruszyć dotychczasowy styl działania Biura. Od tej pory musiało ono zrezygnować z "brudnych" metod działania.

MAD także się zmienił. Teraz zawiera reklamy, jest własnością medialnego giganta Time-Warner, a sprzedaż jest daleka od momentów świetności. Alfred E Neuman także przeszedł małą transformację. Jego twarz była użyta do promocji takich produktów jak ubrania Lands End, przekąski, napoje i dżinsy Lucky, pojawił się nawet w spocie o dentystyce kosmetycznej i w reklamówce o zbawiennie wpływających na uzębienie właściwościach mleka (pomysł prezerwatyw z jego podobizną został niestety zawetowany ).

 Reprezentuje teraz magazyn który jest trochę bardziej seksowny, dużo bardziej skatologiczny i mniej niebezpieczny, niż wydawał się ludziom Hoovera. Lecz kto zagwarantuje, że biorąc pod uwagę obecne anty-liberalne nastroje w USA, że Alfred E Neuman oraz magazyn MAD nie zostaną znowu wzięte pod obserwację ?

==

Tekst pierwotnie ukazał się w magazynie CounterPunch.