Wyszukiwanie

Tajemnice przeszłości
Magia Chaosu
Demonologia
Dyskordianizm
Kontrkultura
Magazyny
Teorie Spiskowe
Symbole
Ufologia
Różności
Gildia Tajemnic
Gildie
  DVD
Pampa de Nasca
Ostatnia aktualizacja: 29 maja 2001
Autor: Gothi



Pampa de Nazca, zwana także Pampa Colorado - całkowicie wysuszona, kamienista pustynia leżąca w Peru, w dolinie Ingenio. Sucho, gorąco, ostre kawałki skał... na pierwszy rzut oka nie ma tu czego szukać. A jednak coś odróżnia ten obszar od wielu mu podobnych, leżących w Ameryce Południowej. Na ziemi zauważyć można wyryte na głębokość kilkudziesięciu centymetrów rowki, odsłaniające jaśniejszą warstwę gleby, z obu stron obłożone równymi rzędami kamiennych odłamków. Układają się one w pozornie bezsensowne, poplątane wzory, szalone labirynty, spirale... Czym one są? Na pewno nie my pierwsi je zauważyliśmy... Czy kogokolwiek wcześniej zaciekawiły "intalie" - tak nazywają je archeologowie - i czy ktokolwiek wcześniej poddawał je jakimkolwiek badaniom? Poszukajmy odpowiedzi na te pytania...

Cahuachi


Hiszpański kronikarz Cieza de Leon wspomina o nich w roku 1548... Mówi o "znakach wskazujących drogę podróżnikom". Potem Pampa de Nazco znikła z obszaru ludzkich zainteresowań na kilka wieków - aż do roku 1920, kiedy to samotny peruwiański lotnik zabłąkał się nad te ziemie i ze zdziwieniem spostrzegł, że między miejscowościami Nazca i Palpa znajdują się ślady działalności człowieka. W wysłanym do Limy meldunku określił je jako "kanały irygacyjne". W stolicy zakwestionowano trzeźwość pilota - a raport powędrował do akt. Siedem lat później Toribio Mexia Xesspe udał się osobiście na Pampa Colorado i stwierdził, że pustynia pocięta jest starannie wygrzebanym kanalikami, jednak nie tworzą one niczego podobnego do sieci nawadniającej ani dróg prowadzących gdziekolwiek. Peruwiańscy badacze zastosowali typową (niestety) metodę pracy - "Jeśli czegoś nie da się łatwo wyjaśnić, najlepiejsię nad tym nie zastanawiać". Tak też się stało - o sprawie zapomniano na kilkanaście kolejnych lat.


Tajemnica pustyni Nazca została częściowo wyjaśniona przez amerykańskiego archeologa Paula Kosoka. Odnalazł on poprzednie raporty i zdecydował się przelecieć nad pampą samolotem i zobaczyć wszystko na własne oczy. Wtedy wszystko stało się jasne - tajemnicze linie układały się w gigantyczne rysunki zwierząt, ludzi, figur geometrycznych...
A był to rok 1940 i niewielki konflikt w Europie Środkowo-Wschodniej zaczął rozszerzać się na cały świat. Pojawiły się problemy znacznie ważniejsze, niż jakieś tam linie na pustyni... Paul Kosok zmuszony był wracać do Stanów i wyglądało na to, że tajemnica Pampa Colorado zostanie zapomniana po raz kolejny. Tak się jednak nie stało.

Ceramika z Cahuachi


Zawdzięczamy to nieprzeciętnej osobie - Marii Reiche, Austriaczce przybyłej do Peru w latach trzydziestych. Na początku pracowała ona jako wychowawczyni dzieci bogatej niemieckiej rodziny mieszkającej w Cuzco. Wkrótce nauczyła się angielskiego i hiszpańskiego, a następnie skończyła na uniwersytecie wydział matematyki. Z Paulem Kosokiem zetknęła się przy okazji wykonywanych przez niego obliczeń przypuszczalnego zagęszczenia ludności na terenie Peru w okresie Imperium Inków. Badania prowadzone były na podstawie ilości stałych kanałów irygacyjnych, pochodzących z tamtych czasów. Przy tej okazji natrafiono na tajemnicę Pampa de Nazca...


Gdy Kosok powrócił do Stanów, Maria została sama z labiryntem rowków na pustyni. Przez siedem lat zajmowała się pomiarami rysunków i przenoszeniem ich na szkice topograficzne. W roku 1947 dwaj mieszkańcy pobliskiego miasteczka Ica zakupili pierwszy w Peru helikopter. Przeznaczony był on do opryskiwania plantacji bawełnianych, Reiche zdołała jednak namówić jego właścicieli do przeprowadzenia pierwszego lotu próbnego nad pustynią. Za pomocą wypożyczonej z ministerstwa lotnictwa kamery wykonała zdjęcia, które szybko stały się światową sensacją. Dotacje otrzymane z National Geographic Society umożliwiły prowadzenie prac na nieco większą skalę i w roku 1956 wydano pierwszy szczegółowy katalog rysunków. Jednak wkrótce potem Maria Reiche zakazała jego sprzedaży. Książka wywołała wzmożone zainteresowanie rysunkami, a pustynia, niestety, nie nadaje się do tłumnego zwiedzania.

Słynny "pas startowy"


Na pustyni znajduje się kilkadziesiąt rysunków, przedstawiających gigantyczne postacie, są to: dwie lamy, każda z nich mierzy około 20 m, małpa o wysokości 80 m, 46-metrowy pająk, 180-metrowa jaszczurka, 80-metrowa ośmiornica, 18 figur ptaków (jeden z ptaków osiąga wielkość 250 metrów), 5 rysunków przypominających koralowce, wieloryba, szereg wzorów o motywach roślinnych, 630-metrową postać człowieka oraz kilkanaście rysunków nie dokończonych lub nie poddających się identyfikacji.


Klimat pustyni Nazca czyni ją wprost idealnym polem dla artysty pragnącego uwiecznić swoją pracę. Średnie opady deszczu na pustyni to 20 minut rocznie, zaś płaskie i kamieniste podłoże minimalizuje erozję powodowaną przez wiatr.


Kim byli twórcy rysunków? - to pytanie długo pozostawało bez odpowiedzi. Jednak ostatnie badania archeologiczne doprowadziły do wyjaśnienia również tej tajemnicy. Na południe od rysunków udało się odkryć zagubione miasto - Cahuachi. Zbudowano je blisko dwa tysiące lat temu, jednak z nieznanych przyczyn zostało ono opuszczone po pięciuset latach. Datę tę ustalono metodą węgla radioaktywnego - potwierdza ona wnioski wysnute z badań kawałków drewna i ceramiki znalezionych wewnątrz linii. Na tej podstawie stwierdzić można, że ostatnie rysunki wykonane został pomiędzy 300 a 800 rokiem naszej ery.


Dlaczego Cahuachi zostało opuszczone? - tego nie wiemy. Peruwiańscy badacze podejrzewają, że przyczyniła się do tego seria naturalnych katastrof, które nawiedziły ten teren oraz stopniowa zmiana klimatu. Przed odejściem Indianie Nazca zamaskowali budynki, pokrywając je suchym piaskiem pustyni. Znaleziono w nim zaskakująco dobrze zachowane mumie. Kamuflaż okazał się bardzo skuteczny - przez piętnaście wieków Cahuachi wyglądało jak jeden z wielu pustynnych pagórków.

Mumia z Cahuachi


Na temat celu ich powstania wysnuto już wiele hipotez. W 1969 Erich von Daeniken stwierdził, że linie zostały wykonane przez istoty pozaziemskie, które używały ich jako pasów startowych dla pojazdów kosmicznych. Niestety, tutaj pojawia się parę problemów "technicznych". Po pierwsze, gleba nie jest wystarczająco solidna, by umożliwić lądowanie lub start ciężkiego pojazdu powietrznego. Po drugie, technologia wykonania rysunków zdecydowanie nie przystaje do obrazu cywilizacji ery kosmicznej. Po trzecie, szerokość większości rowków nie przekracza metra - są zbyt wąskie. Po czwarte, bardzo wątpliwy jest sens budowy "lotnisk" w kształcie ludzi, roślin i zwierząt...
Maria Reiche zdecydowanie przeciwstawiła się koncepcji Daenikena. Jej zdaniem rysunki związane są z astronomią - wskazują one ruchy gwiazd, słońca i księżyca na niebie. Jednak ta hipoteza najprawdopodobniej również nie jest trafna. Badania przeprowadzone przez National Geographic Society w 1968 r. wykazały, że część z linii rzeczywiście wykazuje pewną zbieżność z układem gwiazd na niebie dwa tysiące lat temu - niemniej jednak korelacja ta występuje jedynie w przypadku około 20% układów, więc jest najprawdopodobniej wynikiem zbiegu okoliczności. Obliczenia komputerowe przeprowadzone przez dr Geralda Hawkinsa w 1973 r. oraz przez profesora Aveniego w 1982 r. potwierdziły te wyniki. Poza tym, otaczające pustynię góry znacznie lepiej nadają się do roli kalendarza słonecznego...

"Ptak"


Wielu archeologów uważa, że rysunki miały jedynie znaczenie symboliczno-obrzędowe, były dla mieszkańców Cahuachi sposobem na stwierdzenie: "tu jesteśmy i tu będziemy". Inni sądzą, że były to trasy biegowe dla młodych mężczyzn przechodzących inicjację, mapy źródeł wody, powierzchni Księżyca, czy też Marsa, zaszyfrowane przepowiednie, pierwowzory sztuki abstrakcyjnej...


Jaka jest prawda? Po co tajemnicze plemię Indian poświęcało setki lat na tworzenie na pustyni zadziwiającej galerii? Jak byli w stanie zaplanować swoje rysunki - czy prowadzili obserwację z powietrza? Obserwator znajdujący się na poziomie ziemi, nie zobaczy nic więcej niż plątaninę rowków... Bez wątpienia pomimo stojącej na wysokim poziomie geometrii, starożytni artyści nie przywiązywali zbytniej wagi do całkowitej wierności podobizn. Małpa ma chwytny ogon zwinięty w spiralę - ale w górę, a nie w dół, jaszczurka - ludzkie ręce, a jedna z ludzkich postaci ma dłonie sześciopalczaste... Czy są one siedzibą jakichś mistycznych mocy? W rozmowie z uczestnikami I Polskiej Wyprawy w Góry Patagonii, Maria Reiche mówi "Oficer, który zarządził parkowanie kolumny samochodów u szczytu jednej z figur, zginął wkrótce w nieszczęśliwym wypadku, a dwaj rolnicy, którzy usiłowali uprawiać ziemię niedaleko jednego z rysunków zmarli wkrótce z nieznanych powodów. Widać bogowie byli głodni."

"Małpa""Spirala"


Czy kiedykolwiek poznamy odpowiedzi na te pytania? Szanse na to zmniejszają się z każdą chwilą. Przez setki lat na pustyni Nazca nawet niewielkie opady były zjawiskiem wyjątkowym. Teraz dochodzi do kilkugodzinnych burz wywołanych najprawdopodobniej przez cząsteczki sadzy, pochodzące z pobliskich zakładów w Marconie; jedna z dróg prowadzących do szosy Panamericana zniszczyła już nogi jakiegoś owada, inna przecięła ogon jaszczurki, jadący furgonetką turyści zniszczyli fragment figury geometrycznej... Dzieje się tak nie tylko na Pampa Colorado. W 1976 roku Urząd Zdjęć Geologicznych USA ujawnił, że na pustyni Mojave w Kalifornii, w wyniku odbywających się tam masowych wyścigów motocrossowych doszło do kompletnego zniszczenia miejscowej flory i fauny oraz "w dużym stopniu uszkodzone zostały intalie (rysunki wgłębne) analogiczne do znanych figur na pustyni Nazca w Peru". Szybko znikają rysunki z piaskownicy zdziecinniałego boga...

Mapa płaskowyżu Nasca