Wyszukiwanie

Genesis P-Orridge - Wywiad
Kontrkultura
Magia Chaosu
Demonologia
Dyskordianizm
Magazyny
Symbole
Tajemnice przeszłości
Teorie Spiskowe
Ufologia
Różności
Gildia Tajemnic
Nowa Gildia
Gildie
  DVD
Przyjaciele Nowej Gildii
Wywiad z Genesisem P-Orridgem część 1
Ostatnia aktualizacja: 6 maja 2001
Tłumacz: Kormak Mak Art
Rozmawiał: Phil Farber



 

Philip H. Farber - czy  TOPI trzeba przejść proces inicjacji, tak jak to było w TOPY?

Genesis P-Orridge - Nie. Nadal będziemy udzielać wszelkich informacji i zawsze jesteśmy bardzo szczęśliwi, mogąc kontaktować ludzi z innymi organizacjami czy im pomagać. Jeśli ktoś mówi, że jest zainteresowany magiją Thelemy, dajemy mu adresy kontaktowe do OTO (Ordo Templi Orientis, czyli Zakon Świątyni Wschodu, przyp. K). Kiedy byliśmy w Anglii, kontaktowaliśmy ludzi z Tyfonicznym OTO Kennetha Granta i innymi odłamami. Nie jesteśmy jednym i tym samym. Z radością kontaktujemy ludzi z kimkolwiek, kto może posiadać informacje, które pomogą im w rozwoju.

PHF - A więc nie prosicie ludzi o przysyłanie sigili?

GPO - Nie. Przyszły do nas pocztą dwa lub trzy, ale bardzo grzeczni odpisujemy i tłumaczymy, że to był wcześniejszy projekt i inkarnacja, ale świetnie, że to robią i z radością wysyłamy im informacje pozwalające im trochę lepiej zrozumieć i rozwinąć tą technikę.

Jest bardzo wiele sposobów na pozbycie się sigili (poza wysłaniem ich do centrali), w zależności od tego jak są skonstruowane. Jedną z metod, jaką sam stosowałem jest trzymanie ich wszystkich  w sypialni, na ścianie na wprost łóżka, kiedy więc budziłem się, za każdym razem wchodziły jeszcze głębiej do mojej podświadomości... Można je zakopać, można je spalić, można włożyć je do pojemnika i wrzucić do morza, można dać je innym itd. Można zbudować kasetkę i trzymać je w niej jako baterię.

 Istnieje wiele sposobów na zajęcie się nimi, ale my chcemy przełamać te wszystkie zwykłe formy. To jeden z powodów, przez które jestem w konflikcie z ludźmi z TOPY. Jeśli chcesz przełamać utarte schematy i formy zachowania i starasz się poszukiwać czegoś nowego i rozwijać się magicznie, w pewnym momencie nie możesz już powtarzać im, żeby robili ciągle to samo. Byliśmy zainteresowani eksperymentem i zapoczątkowaniem fali aktywności, która miała być globalną siecią ludzi, przygotowanych do odprawiania magicznych rytuałów w tym samym czasie, tego samego dnia, w różnych krajach i zobaczyć, jakie będą tego rezultaty, jeśli w ogóle miały być jakieś. Czy było to pozytywne doświadczenie, lub wspólne doświadczenie, czy też wzmocniło osiągnięcia ludzkiej woli, czy też nie. Po dziesięciu latach mieliśmy tyle wyników, ile nam było potrzeba, a żądza wyniku nie jest celem samym w sobie. Mieliśmy informacje i dane. Zrobiliśmy to. Kontynuować to dalej, z przyzwyczajenia, wpaść w rutynę oznaczałoby stać się czymś w rodzaju Kościoła Katolickiego i udzielać komunii. Oczywiście są jacyś księżą, którzy dokonują przemiany z każdym razem, kiedy odprawiają rytuał, tak jak są tacy czarownicy, magowie, artyści czy nawet zamiatacze ulic. Niektórzy ludzie potrafią dokonywać przemiany za każdym razem kiedy podejmują jakieś działanie. Ale potrafi to niewielu z nas. Większość z nas ma skłonność do popadania w rutynę, nabierania przyzwyczajeń. Jedną z najważniejszych rzeczy, która zawsze chciałem sprawdzić, to co zostanie jeśli usunie się wszystkie te nawyki i formułki. Co jest istotą? A kiedy już jest, jak można w najprostszy sposób utrzymać maksymalny poziom energii? Dlatego zawsze wiedziałem, że TOPY miało się skończyć, gdyż ludzie mają naturalny zwyczaj spłaszczania rzeczy oraz nadawania im kształtu i formy, która byłaby im znajoma. Mieć rutyny i poczucie komfortu. Ale nie o to chodzi. Tak więc musiało to być zakończone, honorowo rozładowane zanim przemieniłoby się w to, co na początku miało obnażać. Nie chcieliśmy, aby stało się to parodią.

PHF - Czy jest jakieś porozumienie czy zgoda między tobą a tymi, którzy kontynuują TOPY?

GPO - Myślę, że powinni zmienić nazwę. To wszystko co właściwie im mówiłem. Jeśli nie podoba ci się to, co robiliśmy, jeśli chcesz być niezależny i jesteś taki pewny tego, co robisz, to dlaczego musisz handlować nazwą, której używaliśmy? Dlaczego musisz używać moich międzynarodowych praw autorskich? Mojego logo, Psychicznego Krzyża? Dlaczego musisz używać naszych pism, skoro jesteś przekonany o swojej indywidualności i specjalności, jesteś taki zainspirowany i robisz  w swoim mniemaniu coś wartościowego? Dlaczego żerujesz na tym, kim podobno gardzisz? To podstawowe zaprzeczenie.

Chodzi mi o to, że zawsze jestem sceptykiem. Mam sceptyczny pogląd na większość organizacji. Dlatego też jestem sceptykiem jeśli chodzi o tę organizację. Jestem sceptykiem jeśli chodzi o każdą organizację, jaką napotkam. Nie jestem kimś, kto chciałby się przyłączyć. Dlatego tak nalegaliśmy, żeby nie było żadnych członków. Nigdy nie chciałem być uczestnikiem zorganizowanego, wyraźnego, zbiurokratyzowanego systemu. Przyjaźnię się z wieloma z nich i jestem bardzo szczęśliwy i wdzięczny, mogąc czerpać z nich wiedzę, pomysły i sugestie, które pomagają mi polepszyć moje wewnętrzne i zewnętrzne życie. Ale w rzeczywistości wszyscy podążamy swoją indywidualną ścieżką i kierujemy się własną wolą. Nie ma sposobu na to, żebyśmy osiągnęli coś więcej niż jakieś porozumienie na środkowym poziomie w sprawie rzeczy, które wspólnie robimy. Po tym robi się bardzo dziwnie, jak tylko przejdziesz dalej poza to. Język staje się coraz bardziej symboliczny i metaforyczny. Dlatego tak trudno przebrnąć przez mistyczne pisma, bo nie mamy dla nich odpowiedniego języka. Ich obrazy, uczucia i inne doświadczenia, które już nie są lingwistyczne.