Ostatnia aktualizacja: 30 sierpnia 2001
Autor: Kret
Witam.
Na wstępie pragnę się pochwalić, że nasza strona znalazła się w panteonie wymienionych w programie "Małpy w Sieci" (Program Trzeci Polskiego Radia) godnych polecenia stron o cyberpunku. Piszący te słowa miał przyjemność być gościem Pawła Kwaśniewskiego w studiu i odbyć z nim - i z drugim, zaproszonym "na telefon" gościem, świetnym grafikiem Tekkdevilem (o nim jeszcze w naszym dziale będzie - oj, będzie...) - godzinną rozmowę na temat tego, czym jest cyberpunk. Dwaj rozmówcy pana Kwaśniewskiego (w tym ja) zadeklarowali się jako cyberpunki (choć powstała różnica zdań na temat tego jak to się wymawia - tak więc "punk" jest wymową angielską a "pank" - amerykańską i proszę, żadnych więcej bezproduktywnych sporów na ten temat). Śmiem również samego Pawła nazwać tymże imieniem, a także drugiego telefonicznego rozmówcę - Marcina Maziarza. Choć bardziej związani z radiem, obaj ci panowie są bowiem w Sieci znani. A ich podejście wydaje się rewolucyjno- anarchistyczne w odcieniach.
Więcej o samym programie później (czytaj - po sesji), bo myślę poważnie o zamieszczeniu na stronie kilku nagranych plików .mp3. Dodam jedynie, że muzyka na ten cel została dobrana przez Pawła wybornie i uważam, że to kolejny powód do wyzywania go od cyberpunków. Jeśli się zgodzi, to opublikuję listę kilku mniej znanych cyberpunkowych albumów z których utwory pojawiły się w programie.
Pozostaje mi jedynie polecić wszystkim cyberpunkom program "Małpy w Sieci" nadawany 5 minut po godzinie 0.00 w nocy z piątku na sobotę. Prowadzący Paweł Kwaśniewski wraz z zaproszonymi gośćmi prezentuje Sieć w najróżniejszych jej odcieniach i barwach - od technologicznych do społecznych.
Dziś powiemy sobie wyłącznie o cyberpunku prawdziwym. I właściwie nie ma już zbyt wiele do dodania w kwestii teorii, którą wysnułem wcześniej. Polski cyberpunk stworzy polskie społeczeństwo informacyjne. Po to, by przeciwdziałać problemom i nadużyciom ze strony władz i skoncentrowanych form kapitału (myślicie, że jestem jeno przebrzydłym marksistą? A czym według Was są korporacje?) Skupmy się zatem na praktyce. Czyli - na konkretnym przypadku z ostatnich dni, który stanowi wymowny dowód na konieczność rozwoju tego ruchu.
Tym, co mam na myśli jest sprawa przejazdu przez Polskę pociągu wiozącego pręty uranowe z portu w Szczecinie do czeskiego Temelina. Jak wiadomo, przeciwko tej elektrowni protestowało wiele osób i organizacji. Przeciwko przejazdowi pociągu o podobnym ładunku, lecz z przeznaczeniem dla niemieckich elektrowni demonstrowało tysiące Niemców, a aparat policyjny został postawiony w stan najwyższej gotowości. Takie działania poważnie podwyższają koszty eksploatacji elektrowni. Stąd niechęć tychże do informowania o podobnych przewozach. Z pewnością łatwiejszym sposobem jest zachowanie wszystkiego w tajemnicy, nawet za cenę przekupstwa. Tak też - zapewne - stało się w Szczecinie. Przeładunek w porcie odbyłsię w takiej tajemnicy, że nawet prezydent miasta i urząd miejski nie mieli pojęcia o przeprowadzanej operacji - jedynie niektórzy przedstawiciele rządowi wiedzieli, co ma nastąpić. Po zakończeniu całego przedsięwzięcia jego organizatorzy chwalili się publicznie, w mediach, że zastosowano "najnowsze naukowe metody dezinformacji". Jest to wypowiedź autentyczna jednej z odpowiedzialnych osób. I co tu można powiedzieć? Czy to ja jestem psychiczny, próbując przekonać Was do ruchu który jeszcze nie powstał (albo dopiero zaczyna się formować), czy ludzie, kórzy robią takie rzeczy demokratycznej strukturze państwowej w celu uniknięcia "niepotrzebnych" demonstracji i protestów. Jeżeli "nowotworzący" się (celowo nie rozdzielam) system już w tej chwili robi takie rzeczy, to co dopiero zrobi gdy "ureguluje" sprawę zorganizowanej przestępczości? "Ureguluje" może w tym wypadku oznaczać włączenie jej w proces decyzyjny i wykończenie bardziej prymitywnej jej części. Aleświadomego obywatela to nie zadowala. Nie powinno, w każdym razie. W przypadku "Pociągu do Temelina" należało - gdyby, oczywiście, były po temu możliwości - użyć wszelkich możliwych środków aby zdobyć informację dotyczącą takiej operacji. Nie ogranicza się to do Sieci - tak naprawdę, hacker lub jakikolwiek jego odpowiednik są ogniwem pośrednim służącym uzyskaniu JAK NAJWIĘKSZEJ ilości dodatkowej informacji. Pierwszych impulsów powinni jednak dostarczyć pracownicy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, choćby w formie wyszeptanej wzmianki. Jeśli w całym procesie decyzyjnym nie znalazł się nikt, kto miałby choćby cień skrupułów dotyczących realizowanego planu. W takiej sytuacji powinien o tym wiedzieć i czuwać nad tym procesem sztab ludzi z Ministerstwa Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, Ministerstwa Transportu i Gospodarki Wodnej i prawdopodobnie również z jakiejś komisji sejmowej lub senackiej. A jeśli nawet takie komisje były (co wydajemi się niezbyt prawdopodobne, bo odzew byłby zbyt silny) to mimo to o takich decyzjach należało oficjalnie poinformować. Jasne, że w razie czego za awarię zapłacą (zdrowiem) mieszkańcy terenów znajdujących się na trasie przejazdu pociągu, a nie decydenci... ale i przedstawiciele rządu wywodzą się także z tych rejonów - przynajmniej niektórzy. To właśnie była sytuacja, w której cyberpunk by się bardzo przydał. Cyberpunk to bowiem taka osoba, która potrafi uruchomić świat wokół siebie w taki sposób, ażeby wszystko zadziałało we właściwym kierunku. Z osób, zdarzeń i wpływów tworzymy symfonię, nad którą powinniśmy starać się zapanować aż do ostatniego akordu. Sprowokować świat poza nami, żeby zareagował. Owacją czy gwizdami - nieważne. Liczy się dotarcie z przesłaniem, które mieliśmy do przekazania. W jaki sposób zostanie to przyjęte - to właśnie pozostanie niewiadomą. Czy za nasz występ świat zaoferuje cenę, czy nagrodę - będzie trzeba ją przyjąć (nie oznacza to wcale, że trzeba będzie się biernie poddawać po wszystkim - tylko tyle, że trzeba z kolei dać odpór efektom, które przyjdą).
Wniosek, który się nasuwa - trzeba mieć coś ważnego do powiedzenia, żeby móc się uważać za cyberpunka. A podejmując działania, pamiętać o złotej zasadzie - tak naprawdę zawsze działamy sami. Oczywiście, że należy budować zespoły, dobierać ludzi, docierać do społeczeństw i nawet "poruszać masy". Ale tak naprawdę, to jeśli czegoś nie dopilnujemy zawczasu, to nikt za nas niczego nie zrobi. Możemy polegać tylko na sobie. Żeby spełnić takie warunki jak własny, ważny społecznie przekaz i możliwość zaufania sobie samemu, trzeba się nielicho napracować.
Życzę Wam jednak, żeby Wam się udało, cyberpunki. To do Was właśnie kieruję zawołanie mojego przyjaciela Kuby. Zawołanie, którego pierwsze litery stanowią tytuł tego artykułu - Hasta La Vitoria! Siempre! To rewolucyjne zawołanie - Do zwycięstwa! Zawsze! - ma Wam przypomnieć, że liczy się efekt Waszych działań. Ja jednak dodaję i przypominam - efekt jest niczym, jeśli droga do niego nie jest równie szczytna, co sam cel. Cel nie uświęca środków, a jeśli nawet to - tak jak powiedział Lec - "środki uświńcają cele". W nowej epoce informacji o tych prawidłach będzie być może znacznie łatwiej pamiętać.