Wyszukiwanie

Felietony
Wywiady
Gildia komiksu
  tapety
  filmy
Nowości komiksowe
Komiksowa lista przebojów
Nowa Gildia
Gildie
  DVD
Prasa tematyczna
O nas...
Opracowanie graficzne serwisu
Artysta, który nie musiał powracać. Butenkologia sentymentalna.
Ostatnia aktualizacja: 14 marca 2001
Autor: Tomasz Marciniak



Jak pokazują wszelkie rankingi polskich programów telewizyjnych tysiąclecia, jesteśmy bardzo sentymentalni. Górują "Czterej pancerni" i inne, czasami wykpiwane, produkcje komunistycznego stresu. Wprawdzie doceniono i "Kabaret Starszych Panów" za przemycani do PRL-owskiej rzeczywistości atmosfery hrabiowsko-salonowej, ale ta elitarna rozrywka nie przyćmiła powodzenia wielokrotnie przypominanego, "produkcyjnego Czterdziestolatka". Pamiętamy więc i Kopiczyńskiego, i Seniuk, ale i Przyborę wraz z Wasowskim, jednak mało kto sobie uzmysławia, że część scenografii do wspomnianego powyżej Kabaretu... stworzył Bohdan Butenko, do dnia dzisiejszego znany najmłodszym czytelnikom "Misia", jako autor niezapomnianego rysunkowego Gapiszona, rysownik kojarzony z twórczością dla dzieci. Nasze sentymenty sięgają więc czasami dzieciństwa.

Właśnie Butenko, który w pierwszym roku trzeciego tysiąclecia (czyli 2000 r.) będzie obchodził 70-te urodziny, zdaje się przeżywać ostatnio renesans swej ilustratorsko-graficznej twórczości. Tuż przed Bożym Narodzeniem na rynku ukazało się trzecie wydanie niezapomnianego "Donga, co ma świecący nos" - absurdalnych wierszyków Edmunda Leara. Wiersze w twardookładowym tomie to także (a może przede wszystkim?) limeryki, których kult tak ostatnio w Polsce, a szczególnie w Krakowie, rozkwita! Gucio, Cezar, Gapiszon, Kapiszon
Butenko, kojarzony, jak wspomniałem wcześniej, z dydaktyzującą twórczością dla dzieci, zilustrował ten zbiorek już w 1961 roku, zbierając pochlebne głosy wyposzczonej krytyki. Czytelnicy także docenili owo wyzwanie grafika, stawiającego zgrzebnej wtedy jeszcze poligrafii, nie lada warunki. Innowacją, którą ponownie możemy teraz oglądać na księgarskiej ladzie jest np. biały druk na czarnym papierze, kartonowe karty, składanie czcionek dom góry nogami...
DongZ takich kłopotliwych pomysłów Butenko był znany zawsze. Książka Hanny Ożogowskiej "Chłopak na opak" została podzielona z dodaną do niej opowieścią "Raz, gdy chciałem być szlachetnym" w ten sposób, że tom należało odwrócić i czytać od końca - czyli teksty względem siebie zostały wydrukowane do góry nogami. W niektórych wydaniach również klasycznych "Wakacji z duchami" Adama Bahdaja (również żelaznej pozycji wakacyjnych przypomnień w TV) umieszczono rozkładaną mapkę, z której zrezygnowano w czasach poligraficznej mizerii lat osiemdziesiątych. W książce "Konapony" Butenko zażyczył sobie wycięcia w poszczególnych kartach dziurek w miejscach, gdzie sam wyrysował dziurki do kluczy.
Do zeszyciku jego autorstwa "Przygody zajączka" dodawano dwubarwne okulary, powodujące efekt trójwymiarowości, co na początku lat siedemdziesiątych było niezwykłym novum. Również autorska książka "Pierwszy, drugi, trzeci" była kolejną zabawą dla małego czytelnika, kląc za modą, można ją nazwać interaktywną książeczką - tu zabawa polegała na wpisywaniu w komiksowe "dymki" wymyślonych przez czytelnika tekstów.
W tym miejscu należy wspomnieć właśnie o Bohdanie Butence jako prekursorze polskiego, powojennego komiksu. Nieśmiertelny, jak widać, Gapiszon powstał jako postać rysowana na żywo, w programie telewizyjnym już w 1957 roku. Pod koniec lat sześćdziesiątych, dla potrzeb "Świerszczyka" Butenko wraz z Krystyną Boglar stworzył Gucia i Cezara - hipopotama i psa, których animowane przygody przypomina od czasu do czasu TV Polonia. Nowatorskim komiksem stał się z kolei pod koniec lat siedemdziesiątych "Kwapiszon". Gapiszon
Odkrywcze, jak na polskie warunki połączenie czarno-białej fotografii i rysowanych przygód harcerza miało mieć ostatnio po wielu latach kontynuację właśnie w "Świerszczyku", jednak materiały utkwiły w redakcji...
DongMyliłby się jednak ten, kto by sądził, że Butenko ilustruje i tworzy wyłącznie dla dzieci. Do przyozdobienia książki Agnieszki Osieckiej "Wzór na diabelski ogon", użył fotograficznych i drzewo - rycinnych kolaży. Fascynacja starymi fotografiami i rycinami jest zresztą widoczna w wielu miejscach. Sama sygnatura autora, sięgająca do renesansowych wzorców, też o tym mówi: charakterystyczne "Butenko pinxit" można znaleźć ostatnio nawet na żartobliwych porcelanowych kubkach.
Natomiast tylko z pozoru żartobliwy jest, zilustrowany przez Butenkę tom "Wesoła gromadka", zawierający wybór dydaktycznych wierszyków pochodzących z początku wieku. Włos się jeży, gdy widzimy dzieci usychające powolną śmiercią, bo zupki jeść nie chciały lub obserwujemy poczynania złego krawca, obcinającego Jasiowi paluszki w odwecie za niegrzeczne poczynania szkraba... Horror pradziadka - jak ostrzeżono lojalnie na okładce. Bohdan Butenko ma na sumieniu także ilustracje erotyczne - w przewrotny sposób "oprawił graficznie" reprint powieści Srokowskiego "kult ciała", która wywołała skandal na początku lat dwudziestych. Śmiały wówczas erotyzm może teraz wywołać jedynie uśmiech.
"Dong, co ma świecący nos" został wydany przez oficynę "DRZEWO BABEL", mającą w edytorskim dorobku m.in. bestseller 1995 roku - "Alchemika" Pierre Coelho oraz inne powieści tego autora. Przedświąteczne podpisywanie książek przez ilustratora poprzedziła akcja plakatowa w minibilboardach wielu miastach kraju. "Czytelniku, znów powrócił do Ciebie..." - woła Bohdan Butenko zza szyb. gapiszon
Smakowite spolszczenie nonsensownych angielskich wierszyków dokonane bez mała czterdzieści lat temu przez Andrzeja Nowickiego, zilustrował więc także mistrz. Jego Dong ma na nosie zawieszoną latarnię. Przyświeca ona widocznie społecznej działalności Butenki. Jest założycielem i Prezesem Fundacji "Świat Dziecka", przyznającej rokrocznie nagrody najpiękniejszym publikacjom dla dzieci. Taką uzyskał np. "Świerszczyk". Nagrodę Małego Donga przyznaje z kolei jury dziecięce. Dong powrócił do nas. Bohdan Butenko nie musiał powracać - myśli przecież stale o dzieciach, dużych i małych.