Ostatnia aktualizacja: 8 października 2001
Autor: Marta Minakowska
By rozwinąć ten temat, trzeba się wpierw zastanowić, czym jest właściwie subkultura - ogólnie rzecz biorąc. A nie jest to wcale takie proste, na jakie wygląda. Przedrostek "sub" oznacza podleganie czemuś, podporządkowanie się temu. Logicznie rozumując, subkultura będzie więc utożsamianiem się z daną kulturą. I tu się zaczyna wszystko mieszać.
Ze słowem "subkultura" kojarzą nam się np. hippisi, czy metalowcy. Łączą ich z reguły np. podobne ubrania, słuchanie podobnej muzyki. Każdy wie, jak hippis wygląda, co nosi, itd. Ale fan "Gwiezdnych Wojen" nie wyróżnia się w ten sposób. Idąc ulicą, dostrzeżemy już z daleka skina (np. zmierzającego w naszym kierunku z kijem baseball'owym...). A maniaka Gwiezdnej Sagi możemy minąć i nie zdać sobie sprawy z tego, że on wie dużo więcej o Darth Vaderze, niż przeciętny Polak. Strój fana "GW" jest zupełnie normalny, ale... może być już całkiem inny, np. na tak zwanych zlotach. Wiele razy ludzie mieli okazję zobaczyć, paradującą w płaszczach Jedi, grupę ludzi lub fana z koszulką o adekwatnym nadruku.
A jak to jest z tą muzyką ? No, właśnie. Wielbiciel Sagi będzie z pewnością lubował się w utworach John'a Williams'a - kompozytora ścieżki dźwiękowej do tego filmu. Ale poza tym może równie dobrze słuchać popu, rapu, metalu, czy Bóg wie, czego jeszcze...
Spotkałam się kiedyś z niesłusznym według mnie stwierdzeniem, że SW to część kultury pop. Uważam, że subkultury nie można dzielić na zupełnie odrębne, różne części. A co ma wspólnego nowa "królowa popu" - Britney Spears z "Gwiezdnymi Wojnami" ? Kompletnie nic. Członek danej subkultury powinien się zgadzać w większości ( jeśli nie w pełni ) z jej przesłankami. Ja nie przepadam np. za Ricky'm. Martin'em. No, to czym jestem ? Chyba jednak nie kawałkiem tego całego popu...
Myślę, że każdy, kto choć trochę orientuje się w "GW" nie będzie mógł dopasować tego filmu do żadnej innej subkultury. Ja nie potrafię. Bo przecież "fantastyka" to też niedokładnie. Fantastyka także jest różna. Ja lubię "GW", a już np. "Hobbit" Tolkiena nie przypadł mi aż tak do gustu. No, bo te światy takie są różne... Inne. Nie gorsze, czy lepsze - inne. I tyle. "GW" mieszczą się w fantastyce, ale fantastyka ogółem,to chyba nie jest jedna subkultura.
W związku z powyższymi faktami wnioskuję, że "Gwiezdne Wojny", to oddzielna subkultura. Zahaczająca wprawdzie tu i ówdzie o kawałek tego lub tamtego, ale odrębna. Dlatego właśnie, między innymi, jest taka piękna. Jest bowiem pociągająca, trudna do zrozumienia, a co za tym idzie - nie do zakwalifikowania. Możecie teraz sami spróbować podłączyć "GW" (lub np. Wasze zainteresowanie) pod różne grupy kulturalne. To całkiem niezła zabawa. Może także odkryjecie jakieś oddzielne subkultury ? Ja sądzę, że świat jest piękny właśnie dlatego, że jest tak różnorodny i momentami tak trudny do ogarnięcia umysłem zwykłego śmiertelnika...
Marta "Laie" alamin@pro.onet.pl