Ostatnia aktualizacja: 30 marca 2001
Autor: Łukasz Madeksza
Oto mała porcja pytań i odpowiedzi. Właściwie nie są to klasyczne pytania, lecz hipotetyczne (a może i nie?) sytuacje mogące mieć miejsce w trakcie rozgrywki. Spodobało mi się, że osoba pytająca przedstawiła jednocześnie własny punkt widzenia i proponowane przez nią rozwiązanie. Ma to dwie zalety: primo, czasamo odpowiedź sprowadza się do przytaknięcia; secundo, możliwe jest sprostowanie błędnego podejścia do danego problemu i uniknięcie podobnych błędów w przyszłości.
W tym tygodniu sporo o Gamichicothu (jak to się właściwie odmienia?). Jego też dotyczą poniższe pytania, co wcale nie dziwi biorąc pod uwagę zamieszanie jakie wprowadza do gry ta karta (wspólnie z Chesedem, oczywiście). Mała uwaga: w poniższych pytaniach Gracz A gra jakimkoliwek Arkanem, gracz B Gamichicotem (ew. Chesedem).
P:
Sytaucja jest taka: ja w mam w Obasadzie dwie Istoty, jest moja faza werbowania. Werbuje 2 Żetony Ludu, po czym rzucam Schizmę, ale przeciwnik w tym samym, podkreślam W TYM SAMYM momencie rzuca Agitatora. Chodzi mi o takie umiejętnie rozwiązanie tego probelmu, żeby uniknąc zasady "Kto pierwszy ten lepszy", bo wtedy dużo sie traci przyjemnosci z grania.
O:
Zalożenie jest takie, że pierwszeństwo wykonywania czegokolwiek ma gracz, którego tura aktualnie się toczy. Dotyczy to także akcji wykonywanych w dowolnym momencie (jeśli więc zagracie coś jednocześnie, pierwsza rozpatrywana jest karta gracza aktualnego). Ja proponuję takie rozwiązanie: gracz A odrzuca karty, zaczyna sie tura gracza B. Dobiera. Przyciąga i deklaruje, czy w tej fazie coś jeszcze robi. Ma on pierwszeństwo wykonaniu pierwszego w danej fazie działania, przy czym jako takiego nie traktuje się działań obowiązkowych lub będących istotą danej fazy (np. dobieranie kart lub werbowanie). Jeśli nie, gracz A może zagrać kartę "w dowolnym momencie". I tak na zmianę, aż nikt nie chce w tej fazie nic wykonać. Zaczyna się faza werbowania (nawet jeśli nie werbujesz, gdyż są karty które przeciwnik może zagrać tylko w Twojej fazie werbowania/przyciągania!) i od nowa. Oczywiście w grze jest to płynniejsze i szybsze niż to wynika z opisu. cała tura przedłuża sieo parę sekund, a pozwala to uniknąć sporów i wyścigu. (np. ostatnío jak grałem z Jaśminem była jego tura. Rzucilem Zaraze żeby pozbyć się karty [Gamichicoth]. Żetony poszły do Grobu zbiorowego. Obaj mielismy cyrki, ale to ON odwrócił swój Cyrk i wziął żetony. Ja mogłem "na wyścigi" odwracać swój, ale przyjąłem zasadę opisaną wyżej. Bo tak to jest czasami naprawdę bez sensu. Sprobuj pograć "na wyścigi" z Chesedem albo Gamichicothem... A tak jest jakiś porządek i jasna sytuacja.
P:
Czytając Twój artykuł o timingu przytaczam kolejną sytuację, a Ty napisz mi czy moja ocena była prawidłowa. Jest faza walki. Zawodnik "A" grajacy czerwonym Arkanem posiada obojętnie kogo o WB 8. Jego przeciwnik "B" gra Gamichicothem i jego pionek mający 3 WB jest celem ataku. W tym momencie zawodnik "B" zaczyna pozbywać się z ręki manipulacji z myślą, że przyjdzie mu Szabas i walki nie przegra. Oczywiście, że zdobytych kolorów dzieki manupulacjom nie skorzystał.
Ocena: Zawodnik B wykonał nieprawidłowy ruch, ponieważ podczas walki zagrał karty, które nie są bezpośrednio związane z sytuacją na stole.
Kara: Dyskfalifikacja z zawodów - oczywiście tutaj żartuję sobie.
O:
Właściwa ocena (poza dyskwalifikacja. To jest wada Gamichicotha i Cheseda. Inni mając Ważniaka zawsze znajdą na ręce
miejsce, żeby trzymac np. Szabas. W czasie walki nie można zagrywać kart "dla picu"! W czasie swojej tury gracz B może zagrać manipulacjię ile razy chce i wcale nie musi ich wykorzystać, ale w czasie walki zagrywana karta MUSI wpływac na sytuacje na stole.
P:
Mała sprzeczność do tego co mówił Bryan Winter. W nowej rozgrywce zawodnik "B" kontroluje już wszystkie Kolory w ilości 2x (dzięki Ruinom). Dochodzi do momentu, gdy na rece ma 4 manipulacje. I teraz z tego co mówi Bryan Winter zawodnik "B" nie może zagrać manipulacji bo nie można grać kart dla zasady- zagranie manipulacji nie ma celu. Zawodnik "B" zagrywa 4 manipulacje. Do końca tury nie skorzystał z żadnej z tych manipulacji
Ocena: Według mnie można w tym momencie zagrać manipulacje- zawodnik postąpil prawidłowo Według Wintera nie !!
O:
J.w. Dobrze Ci sie wydaje :) W czasie "normalnej" gry mozesz zagrac karte nie korzystając z jej efektu (Dotyczy to manipulacji. Nie można oczywiście zagrać np. Poza kontrolą i stwierdzić, że się nie korzysta z efektu tej karty!). Inaczej jest, gdy wpływa to na innego gracza (np. walka). Właściwie celowość akcji dotyczy głównie odpychania i zagrywania kart w czasie walki (chcociaż można np. Handlarzem narkotyków usunąc w czasie walki Pionka!).
P:
Kolejna ciekawa sytuacja. Zawodnik "A" ma cztery Żetony w Piaście i jeden w Scenie. Zawodnik "B" ma zablokowaną reke, ale jeszcze przecież moze odrzucic karte (kończy się jego tura - przyp. Mikie) i dobrac jedną - a być może będzie to Poza kontrolą?? Więc kończy turę i odrzuca kartę. Dobiera i niestety przychodzi mu polecenie np. Nieludzki wygląd. Szybko tę kartę zagrywa na jedną z Istot przeciwnika, mimo że ten jeszcze nie dobrał do siedmiu kart. Dobiera kolejną kartę, znów nie jest to Poza kontrolą. Ale na szczęście jest to Sorry. Rzuca sorry na swoje poprzednie polecenie itd. itd. W końcu tak szybko i szczęsliwie dobierał i rzucał te karty, że przychodzi mu w ostatecznie Poza kontrolą. I radosny rzuca tę kartę. Zawodnik "A" nawet nie wie co przez te 10sek. sie stalo (bo tyle kart zostało zagranych) i nie wygrywa pojedynku - toczy się on dalej z dwukrotnie mniejszą iloscią Żetonów ludu.
Ocena: Zawodnik "B" gra przeciw zasadom logiki (rzuca sorry na swoje karty) i nie gra fair. Zagrywka nieprawidłowa.
O:
Sprawa wyglada tak, ze w momencie odrzucenia karty przez gracza B gracz A AUTOMATYCZNIE zaczyna swa ture. Nie moze "nie zdażyc" dobrać, gdyż dobieranie jest wg zasad natychmiastowe (ideowo, fizycznie parę sekund trwa). Tym samym (tak jak wyżej też opisalem) inicjatywę ma
gracz A. jeśli dobierze i w fazie dobierania nie chce już nic zrobic (tzn. chce przejść do przyciągania), to gracz B może "kombinowac" w jego fazie
dobierania. W karciankach rządzi nie tylko logika, ale też zasady (będące czasami sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, vide timing w M:tG). A one nie
zabraniają zagrać Sorry na swoją kartę (tak jak można Piekielny głód rzucić na swoją Istote, by np. zwolnić Stację). Moim zdaniem nie powinno się jednak kontrować własnych kart.
P:
Sytuacja jest taka ze zawodnik "B" rzuca czar Odnalezienie Obiektu, na co zawodnik "A" rzuca Brak mocy. Ale zawodnik "B" mówi:
"Nie tak prędko, muszę dobrać kartę, bo mam trzy na ręku", po czym dobiera i dostaje Sorry. Rzuca to Sorry na Brak mocy.
Ocena: Zawodnik "B" postąpił nieprawidłowo, ponieważ sytuację na stole rozpatrujemy jako stan w danym momencie, nie można wybiegać naprzód. Gdyby zawodnik "B"mial kartę Brak mocy na dłoni, a nie dobrał ją, to zagrywka byłaby prawidłowa. (wywnioskowałem to na podstawie Twojego artykułu, a dokładniej momentu rzucania Piekielnego głodu).
O:
Tym razem pomyłka). W tym wypadku gracz B postąpił właściwie i czar nie działa! Zanim w ogóle rozpatrzy się działnie karty zagranej przez Cheseda lub Gamichicotha, gracz dobiera nastepną (taką sytuację określa się jako "atomic"). Wyobraź sobie, że w momencie zagrania karty w jego ręku pojawia się następna. B zagrywa czar, NATYCHMIAST dobiera karte (w powyższym przykładzie Sorry) i dopiero teraz gracz A może zagrać Brak mocy. Zauważ, że zagranie karty też dzieli sie na fazy. Po prostu gracz B ma jedną wiecej ("dobierz kartę"). Sprawia to czasami problemy, gdy chce się zagrać W samą porę (jest to czasami niemozliwe. np.
1. rzucam Schizmę
2. dobieram kartę (za schizme), mam więc 4 na ręku
3. wykorzystuję Schizmę
4. rzucam W samą porę (teraz zaczna sie schody!)
5. dobieram karte (za W samą porę), znowu mam 4 karty, więc nie wolno mi wziąć Schizmy na rękę i jest ona odrzucana! (Aczkolwiek ja się umowiłem z
Jaśminem tak, że mogłemmieć na ręce więcej kart niż 4, byle po zakończeniu tury pozostało ich właśnie 4. Jak wiadomo w grach towarzyskich jest większa swoboda niż w "oficjalnych". Dotyczy to zarówno konstruowania talii, jak i zasad).
Myślę, że przedstawione przykłady są bardzo ciekawe i pozwolą lepiej zrozumieć mechanizm rozgrywki. Grajcie, ukłądajcie talie i trenujcie, gdyż już wielkimi krokami zbliża się turniej KULTa na konwencie Gildia 2001!
Do przeczytania!
Łukasz Mikie Madeksza
mikie@poczta.fm
ps. Pytania, komentarze etc. ==> mail!