Wyszukiwanie

Niedyskrecje kronikarskie
Średniowiecze
Gildia historii
Gildie
  DVD
Nowa Gildia
O nas...
Opracowanie graficzne serwisu
Z (anty)koncepcją na ty
Ostatnia aktualizacja: 11 sierpnia 2001
Autor: Elew



Jeżeli kobieta zdobyła już względy wybrańca za pomocą niezawodnych mikstur, musiała zabezpieczyć się przed potępieniem, czyli niechcianą ciążą. Sposoby nie były specjalnie rewelacyjne, "...gdy siedzą albo leżą, kładą pod siebie kilka palców, wierzą mianowicie, że tyle lat nie zajdą w ciążę, ile palców w siebie włożą..." Środki antykoncepcyjne każdy udoskonalał na swoją rękę. Pewien ksiądz z Francji stosował środek, który opisuje jego kochanka: "...kiedy [...] chciał łączyć z moim ciałem swoje ciało, miał ziele zawiązane w lnianą szmatkę, długości i grubości jednej uncji lub jednej trzeciej mego małego palca. Miał też nić długą, którą zawieszał mi na szyi, kidyśmy się kochali. A ta rzecz, czy ziele, wisząca na końcu nitki, schodziła między mymi piersiami aż do otworu żołądka. Gdy ksiądz wstawać chciał z łóżka, zdejmowałam ową rzecz z szyi i oddawałam mu ją. Zdarzało się, że jednej nocy pragnął on połączyć się ze mną dwa, albo więcej razy. W takim wypadku [...], nim połączył swe ciało z moim, pytał: gdzie jest ziele? Odnajdywałam je łatwo dzięki sznureczkowi, który miałam na szyi. Wkładałam mu więc ziele do ręki i wtedy on sam umieszczał je w otworze mego żołądka, zawsze z nicią pomiędzy mymi piersiami. I tylko tak, a nie inaczej łączył z moim swoje ciało..." Opis ten oczywiście nie pochodzi z pamiętnika owej kochanki, lecz z jej zeznań przed kościelnym trybunałem (pocz. XIV w.)