Wyszukiwanie

Dzikie Pola
Nowożytność
Gildia historii
Gildie
  DVD
Nowa Gildia
O nas...
Opracowanie graficzne serwisu
O zawiłości urzędów Rzeczpospolitej szlacheckiej słów kilka.
Ostatnia aktualizacja: 11 sierpnia 2001
Autor: Elew



Niełatwo się rozeznać wśród masy urzędów w epoce, kiedy nasz kraj był rządzony przez szlachtę w okresie przedrozbiorowym. Uważam, że miałoby sens przeanalizowanie historii pochodzenia i znaczenia omawianych urzędów.

Materiał merytoryczny dotyczący tego tematu, możemy znaleźć wśród kronikopisarzy, pamiętnikopisarzy, osób zajmujących się pisaniem kazań, itp. Najwybitniejszymi osobami, wnoszącymi coś do tego tematu, byli: Ignacy Krasiński, Wincenty Skrzetuski i Joachim Lelewel.

Pierwszy problem powstaje w momencie, kiedy próbujemy ustalić, kogo można nazwać urzędnikiem. W ówczesnych warunkach urzędnikiem był każdy, kto sprawował jakąś godność. Bywało czasem nawet tak, że urzędnikiem bywała osoba na stanowisku dworskim. Historycy przyjmują jednak, że urzędnikiem był przedstawiciel władzy państwowej, instytucji społecznej lub społeczności. Reszta oficjalistów prywatnych (z łac. officium - urząd) jest klasyfikowana jako "dozorcy" lub "sługowie".

Następny problem powstaje w momencie, kiedy próbujemy połapać się w zakresie kompetencji poszczególnych urzędników. Przyjmuje się zazwyczaj, że jakiś podkomorzy był podwładnym jakiegoś komorzego, podstoli - stolnika, a podczaszy - cześnika. W rzeczywistości nie istniał między nimi żaden stosunek zależności. Bywało również tak, że cały czas następowała zmiana hierarchii i ważności urzędów, np. marszałek z samego dołu hierarchii - wyszedł na sam jej szczyt. Kolejny problem, to ogromna niejednolitość ustrojowa dawnej Rzeczypospolitej i różnice wynikające między poszczególnymi województwami, powiatami, itp. Często na różnych obszarach bywało tak, że tradycja stawała się prawem.

Do samej istoty urzędów staropolskich dochodzi również bardzo bogata oprawa obyczajowa. W czasach, w których stanowisko urzędnicze nie było zawodem, a godnością i wyróżnieniem (dającym często możliwość zaokrąglenia majątku) należy również brać pod uwagę emocje towarzyszące ich obsadzaniu. Myślę, że o przekupstwie i braku kompetencji oraz o bezsilności władzy centralnej - nie trzeba wspominać.

W Polsce XIV-XVIII w. istniały trzy główne grupy urzędów: centralne (zwane od XVI w. ministeriami), dworskie i ziemskie. Centralne wywodziły się z dworskich, ziemskie były natomiast uzupełnieniem dworskich. Faktycznie wyglądało to tak: dopóki władca przebywał w stolicy, służyli mu na jego dworze urzędnicy dworscy, gdy zaś wyruszał w podróż po kraju, ich obowiązki przejmowali odpowiadający im urzędnicy ziemscy.

Należy również wspomnieć o urzędach "samorządowych", do których należały urzędy miejskie oraz pozostające w obrębie organizacji społecznych i zawodowych, przede wszystkim cechy. W Rzeczpospolitej szlacheckiej, gdzie pojęcie narodu było zawężone do tej warstwy, władze samorządowe nie liczyły się w życiu państwowym, nie podlegały też żadnym zmianom i ewolucjom. W takiej formie, w jakiej wykształciły się w XIII w., przetrwały do końca dawnej Rzeczypospolitej, a nawet dotrwały do naszych czasów.