Wyszukiwanie

Niedyskrecje kronikarskie
Średniowiecze
Gildia historii
Gildie
  DVD
Nowa Gildia
O nas...
Opracowanie graficzne serwisu
Wesołe opowieści prosto z zakurzonych kronik.
Ostatnia aktualizacja: 11 sierpnia 2001
Autor: Elew



W odczuciu współczesnych życie średniowiecza skupiało się wokół surowych rygorów religijnych. Nie zdajemy sobie nawet sprawy, jak ważnym zagadnieniem był seks. Zdaje nam się, że - co jak co, ale o seksie w średniowieczu nie mogło być mowy.

Widomo, że nie pisano wtedy dzieł pornograficznych i nie wykorzystywano w tym kierunku sztuk pięknych (może z małym wyjątkiem np. "Dekamerona" Bocaccia ), gdyż rękę na tej dziedzinie (jak zresztą na większości) położył Kościół. Sytuacja taka wzięła się stąd, że większość osób wykształconych była związana lub wywodziła się z kręgów kościelnych. Obraz życia był więc kształtowany w większości przez tę jedną ideologię, ideologię ducha, a nie ciała. Nie brakowało jednak osób, które łamały prawa narzucone przez duchownych i ośmielały się poruszać drażliwe tematy.

Czeski kronikarz Kosmas opisuje dość szczegółowo, jak na owe czasy, perypetie małżeńskie toskańskiej hrabianki Matyldy (faktyczne wydarzenia z roku 1089). Kronikarz opisuje, jak to upatrzyła sobie męża w księciu szwabskim Welfie i wzięła z nim ślub... "Przyszła noc, weszli do sypialni, położyła się na wysokie posłanie, książę Welf bez namiętności z dziewicą Matyldą..." tu następuje kwiecisty opis tego, jakim impotentem jest mąż i jak oskarża niewinną niewiastę o czary, które mają być przyczyną jego braku formy. Idąc dalej śladem tekstu źródłowego, dowiadujemy się, że: "...Kiedy książę pierwszej i drugiej nocy wyrzucał to pani, trzeciego dnia sama samego wprowdziła do sypialni, postawiła na środku stołek o trzech nogach, na nim umieściła deskę stołową i pokazała się naga jak z łona matki i powiedział: Oto, cokolwiek jest ukryte, tobie wszysko stoi otworem, nie ma gdzieby się ukrywały jakieś czary.[...] Potem zaś długo siedziała na stołku i desce, ruszając przyrodzeniem jak gęś co gniazdo robi [...] wreszcie wstała naga kobieta i lewą ręką chwyciła członek tego półmęża i napluwszy na prawą dłoń dała mu mocny policzek i wyrzuciła go za drzwi z domu..." Bardzo dziwi ten opis, gdyż Kosmas był księdzem. Pozostał on w kronice chyba tylko dlatego, że pergamin był wtedy bardzo drogi. Tekst ten musiał dostarczyć naprawdę wielu rumieńców na twarzach dworek, a panom dostarczyć chwili miłej rozrywki.

Tak ciekawy tekst wyszedł spod pióra księdza, lecz nie był on w tych sprawach laikiem, gdyż sam był żonaty, a celibat dopiero wkraczał na arenę dziejów. Jako ciekawostkę można podać, że w latach 1379 -1382 specjalna komisja kościelna w okolicach Pragi, badała prowadzenie się około 200 niewiast służących po plebaniach. Okazało się, że 160 z nich było konkubinami księży, 41 z nich urodziło swoim plebanom po jednym dziecku, 20 po dwoje, 24 po troje i więcej. Kosmas żył więc w czasach, które pozwalały mu o sprawach damsko -męskich pisać ze znajomością zagadnienia. Kiedy celibat wszedł naprawdę w życie, dla piszących duchownych sprawy te stały się obce. Duchowni byli izolowani od spraw płci do tego stopnia i od tak wczesnych lat młodzieńczych, że prowadziło to do śmiesznych czasem sytuacji. Przykładem komiczności może być historia "cudu", którego to doświadczyć miał święty Fechin. Pasał on bydło w okresie postu i rozpoczął pracę bez śniadania. Gdy głód dał mu się we znaki zaczął doić pierwszą z brzegu krowę. Nic jednak nie wskurał, gdyż tarmosił dorodnego byka. Uznał to za znak od rozgniewanego na niego Boga i zaczął bardzo gorąco modlić się. Na efekt czekał kilka pacierzy - zwierzę niewiele, ale jednak dało trochę "mleka". O cudzie tym opowiedział później braciszkom, którzy byli tak samo świadomi, jak on i utrwalili to w opisie życia i "cudów" świętego. O Fechimie mówiono, że potrafi wycisnąć miód z kamienia i olej ze skały.

Ciekawy opis zawarty jest w ruskim latopisie "Powieści lat minionych" dotyczący księcia Włodzimierza, który miał wielki dylemat podczas wybierania dla swojego kraju religii. Odwiedzali go przedstawiciele wszystkich bardziej znaczących wyznań. W pewnym momencie swoich poszukiwań zainteresował się wyznawcami Mahometa. Mówili o sobie: "...Wierzymy w Boga, a Mahomet tak nas naucza: należy obrzezać członki wstydliwe, nie jeść wieprzowiny, nie pić wina, ale za to po śmierci, można zażywać rozkoszy cielesnej z niewiastami. Także tu na ziemi możesz oddawać się wszelkim uciechom cielesnym". Włodek lubił kobiety i inne bezeceństwa, słuchał więc słów przybyszów z wielką uwagą. Nie podobało mu się oczywiście obrzezanie, niejadanie wieprzowiny, zakaz picia - co podsumował w słowach: "Dla Rusina picie stanowi wielką przyjemność, nie może on się tego wyrzec..." Najbardziej jednak był zdegustowany, gdy dowiedział się , że "...ich kobiety nawet gorsze jeszcze plugastwa wyczyniają, smakując ustmi spółkowanie męża z niewiastą..."

Istnieją dwa przekazy, które traktują o sprawach intymnych Słowian. Pierwszy z nich wyszedł spod pióra geografa arabskiego z połowy IX w. "...Kobiety ich, kiedy wyjdą za mąż, nie popełniają cudzołóstwa, ale panna, kiedy pokocha mężczyznę, udaje się do niego i zaspokaja swą żądzę. A kiedy małżonek poślubi dziewczynę i znajdzie ją dziewicą, mówi do niej: Gdyby było w tobie coś dobrego, byliby cię pożądali mężczyźni i z pewnością byłabyś sobie wybrała kogoś, kto by był wziął twoje dziewictwo. Potem ją odsyła i uwalnia się od niej..." Jedyny nasuwający się komentarz - cóż za barbarzyński brak szacunku dla dziewictwa. Drugi opis pochodzi od perskiego badacza al-Gardiziego, który napisał to samo, ale jakże inaczej: "...Jeśli jakaś kobieta pokocha jakiegoś mężczyznę idzie do niego, łączy się z nim, a jeśli okaże się dziewicą, on bierze ją sobie za żonę mówiąc: jeśli byłoby w tobie coś złego, to nie ochroniłabyś dziewictwa..." I kto ma rację? Jedno nie podlega dyskusji - seksualne zachowania Słowianek budziły wielkie zainteresowanie i na pewno zachwyt obcokrajowców. Dowodzi to również, że kobieta miała coś do powiedzenia względem swojego zamążpójścia.

Z drugiej strony, warto zapoznać się z karami, jakie groziły w późniejszym okresie za rozwiązły tryb życia. Opis taki daje nam kronikarz Thietmar (XI w.) "... Jeśli kto spośród tego ludu ośmieli się uwieść cudzą żonę lub uprawiać rozpustę spotyka go natychmiast następująca kara: prowadzą go na most targowy i przymocowują doń, wbijając gwóźdź poprzez mosznę z jądrami. Następnie umieszcza się obok nóż i pozostawia mu trudny wybór: albo tam umrzeć albo obciąć ową część ciała [...] A jeśli znaleziono nierządnicę jakową, obcinano jej srom, następnie zaś - jeśli godzi się o tym mówić - wieszano ten wstydliwy okrawek nad drzwiami jej domu, by uderzając w oczy każdego wchodzącego, do opamiętania na przyszłość go przywiódł oraz ostrożności..."