Ostatnia aktualizacja: 31 maja 2001
Autor: Andrzej Cieślak
" KOBIETA POWINNA PIĆ PIWO I GRAĆ W MAGIC'A "
- tak odpowiadam, gdy ktoś mnie pyta o ideał płci pięknej....
Ostatnimi czasy mocno zaniedbałem swoje turniejowe granie, poświęcając się całkowicie , z małymi tylko wyjątkami, organizacji i sędziowaniu turniejów Magic'a i Pokemona. Sezon dużych turniejów w Polsce kończy się, postanowiłem więc zagrać w jednym z ostatnich - Pre Apocalypse. Sam organizowałem i sędziowałem niedzielny Pre w Łodzi, więc pozostała mi sobota - Kraków lub Lublin. W Krakowie byłem już parę razy, padło więc na Lublin, miasto którego kompletnie nie znam.
Na miejscu byłem punktualnie, jak zresztą większość z zawodników. Czekając na rozpoczęcie rejestracji (sędzia główny Marcel miał niewielkie kłopoty z dotarciem na miejsce ), dołączyłem do " rytualnego " przeglądania klaserów. Około godz. 10.00 zaczęło się; stanąłem w kolejce do rejestracji i po jakimś czasie dotarło do mnie, że przede mną stoi dziewczyna - czyżby chciała zagrać ? Odpowiedź przyszła w chwilę potem, Kasia, bo tak miała na imię, dokonała profesjonalnej rejestracji swojej osoby jako uczestnika turnieju. Fakt ten mocno mnie poruszył, gdyż płeć piękna to rzadkość na poważniejszych turniejach Magic'a. Wiedziałem, że będzie dziś grała Dorota; żona Grześka - sędziego lev 1, organizatora i uczestnika tego turnieju w jednej osobie; ale jeszcze jedna ?!
Około 11.00 wszyscy siedzieliśmy przy stolikach mając przed sobą swoje zestawy. Po wysłuchaniu słowa wstępnego H.J. ( naistotniejsze było to, że spisu kart dokonamy na zwykłych kartkach papieru, nie dostarczono check list Invasion i Apocalypse ) zaczęła się pierwsza faza turnieju.
Każdy gracz Magic'a zna chyba to uczucie; trzymać w ręku po raz pierwszy najnowsze, jeszcze nigdzie niedostępne karty . Trzeba wybierać pomiędzy pokusą przyjżenia się im bliżej, a limitem czasu na ich spisanie. To chyba największy urok/magnes turniejów głównych Pre. Spisując swój zestaw dokonałem pobieżnej jego oceny i stwierdziłem, że raczej nie chciałbym przy nim zostać. Brak check list spowodował małe opóźnienia, ale Marcel okazał się dziwnie wyrozumiały i dodał tyle czasu ile trzeba, tak aby wszyscy zdążyli. Następnie został przeprowadzony swap, w wyniku którego otrzymałem karty spisane przez kogoś innego. Przejżałem je i utwierdziłem się w jednym - to nie będzie dla mnie łatwy turniej. W całym zestawie nie było żadnego typowego removala, a stwory też nie przedstawiały się imponująco. Poszukałem więc czegoś co mogło być moim gamebreakerem i resztę dobrałem pod niego. Wynik: U/W z dodatkiem B, G, R - czyli5 kolorów, prawdziwa APOKALIPSA !! Sami zobaczcie:
LANDS :
6 x Plains
5 x Island
3 x Mountain
3 x Swamp
1 x Battlefield Forge ( czerwono-biały painland )
RESZTA :
2 x Reef Shaman ( potrafi zamieniać lądy )
1 x Faerie Sqadron ( potrafi latać z kikerem )
1 x Stormscape Apprentice ( tapuje co tobie nie jest miłe, a czasem zabiera życie )
2 x Jaded Response ( counterspell - jeśli masz na stole to co trzeba )
2 x Helionaut ( lata i filtruje manę - niestety za tapnięcie )
1 x Benalish Trapper ( tapuje co tobie nie jest miłe )
1 x Dega Disciple ( jak dysponujesz maną B lub R to dodaje mocy lub ją zabiera )
1 x Coalition Honor Guard ( piorunochron na twoje stwory )
1 x Orim's Thunder ( ciekawy Disenchant z obrażeniami w stwora )
1 x Quicksilver Dagger ( obrażenia + dobieranie kart )
2 x Goblin Legionnarie ( 2/2 za dwa + obrażenia lub prewencja - niestety trzeba go poświęcać )
1 x Razorfin Hunter ( tapujesz damagujesz )
1 x Armadillo Cloak ( dodaje życie tobie, a zabiera przeciwnikowi )
1 x Heroe's Reunion ( + 7 życia )
1 x MournfulZombie ( dodaje ci życia )
1 x Nightscape Apprentice ( czasem ratuje twoje stwory )
1 x Urborg Upspring ( cofa stwory z cmentarza do reki )
1 x Foul Presence ( daje minusy )
1 x Night/Day ( daje minusy lub plusy )
1 x Obliterate ( bo się świeciło )
1 x Rakavolver ( mój gamebreaker - po zapłaceniu dwóch kikerów stawał się stworem 5/5, latał i dawał mi tyle życia ile sam zadał obrażeń )
Jak czymś takim można grać? No cóż, nie miałem większego wyboru, to co zostawiłem poza mainem wyglądało jeszcze gorzej...
Runda 1 *** MICHAŁ ZARÓD ***
I Gra : Z mojej strony potężne mana screw, przeciwnik przeciwnie, jego talia (prawdopodbnie U/W/G, grając Apocalypse czsem ciężko to stwierdzić ) pracuje znakomicie. Wygrywa w 6 turach, a sam został na 10 pkt życia.
II Gra : Tym razem to jemu nie dochodzi mana, mnie przeciwnie wygrywam w 8 turze sam zostając na 17 pkt życia.
III Gra : Walka jest wrównana, po obu stronach pełny stół, terminacja i brak roztrzygnięcia, ja 14 on 13 pkt życia.
0-0-1 1 PKT
Runda 2 *** MARIUSZ KŁUDKA ***
I Gra : Cztery kolory U/W/G/R, ale chyba źle rozłożył manę, wygrywam w 11 turze, sam zostaje na 15 życia
II Gra : Zrobiło się trudniej (chyba dodał trochę lądów) , w 10 turze był na 11 życia, w 11 turze skończył na 19 ( 2 życia za każdy typ lądu ); sprowadziłem go do 0 po następnych 6 turach, a sam skończyłem z 30 pkt życia.
1-0-1 4 PKT
Runda 3 *** KASIA WIŚNIEWSKA ***
I Gra : No tak to dziewczyna; brunetka, przy stole zachowuje się profesjonalnie; zna karty i zasady, talia którą złozyła jest dla mnie zabójcza, to mój antydeck ! Jej kolory to U/R/G. Masa flaying'ów (naliczyłem z 8), kupa removal'i i zielony dopał. Pokonuje mnie w 8 turze, sama zostaje na 17 pkt życia.
II Gra : Sprowadza mnie do zera w 7 turach, zostając na 13 życia, prawdziwa masakra!
1-1-1 4 PKT
W tym momencie moja sytuacja staje się niewesoła, sala w której gramy ma ograniczony czas dostępu, co powoduje, że będziemy grali tylko TOP 4 . Znaczy to, że aby się doń dostać muszę teraz wygrać wszystko i nadal nie będę miał pewności czy to wystarczy !
Runda 4 *** ŁUKASZ DĄBROWSKI ***
I Gra : Przeciwnik gra U/W/G, dochodzi mu taka mana jak trzeba. Już w drugiej turze dodaje sobie 7 życia. Aby wygrać potrzeba mi było następnych 16 tur, sam skończyłem z 28 pkt życia.
II Gra : Tym razem ogromna przewaga z mojej strony, 8 tura i po grze, kończę z 16 pkt życia
2-1-1 7 PKT
Runda 5 *** PRZEMEK ZAJDEL ***
I Gra : Bardzo trudny przeciwnik, jego kolory to U/W. Stwory z protekcją, dawcy życia i flying'i. Wystawił na mnie " postać z obrazka " - Gerrard Capashen , takie białe 3/4, co daje życie w upkeep'ie za ilość kart na ręku przeciwnika, a jak atakuje to za dopłatą może sobie coś tapnąć ! Coś strasznego. Po ciężkiej walce i ponad 30 turach udało się sprowadzić go do zera, w czym pomół mi bardzo "piorunochron" - Flagbearer, którego działania mój przeciwnik do końca nie rozumiał. W czasie gdy się board'owaliśmy czas się skończył. UFFF............
3-1-1 10 PKT
Po 5 rundach sytuacja wyglądała tak:
1. GRZESIEK BORYS - 15 PKT ( pokonał wszystkich z Kaśką włącznie )
2. KASIA WIŚNIEWSKA - 12 PKT ( pokonała wszystkich poza Grześkiem )
3. MARCIN MOŃKO - 12 PKT ( nie grał ani z Grześkiem, ani z Kaśką )
4. Ja - 10 PKT
i dalej same 9 PKT, aż do miejsca dziewiątego. Tak więc w półfinale czekał na mnie Grzesiek Borys. Byłem już mocno zmęczony ( w nocy nie spałem bo byłem w drodze, w sali było strasznie duszno, a gra moją talią wymagała dużej koncentracji ), dlatego zaproponowałem podział nagród pomiędzy TOP 4 i luźną grę o miejsca . Grzesiek nie przystał na to, usłuszałem od niego krótkie i męskie : "CHCĘ SIĘ SPRAWDZIĆ!" . OK, a więc gramy.
I Gra : Grzesiek bardzo szybko wystawił na mnie Ebony Treefolk'a ( tekie zielono-czarne 3/3 z pompką +1/+1 ) i w 6 turach sprowadził mnie do 3 pkt życia . Ale wszystko to było w planie i działo się za moją zgodą, od tury 7 przejąłem kontrolę nad stołem i doprowadziłem go do zera z 19 pkt. życia.
II Gra : Grzesiek tasował mi talię bardzo długo i zrobił to na tyle skutecznie, że już w pierwszych 5 turach dysponowałem wszystkimi kolorami many i potęgą jaka się z tym wiąże . Pokonałem go w 7 turach, sam zostawszy na 15 pkt życia . Tym razem zrobił to mój gamebreaker - Rakavolver z dwoma kikerami. Była to moja najlepsza gra na tym turnieju, przepiękny pojedynek z bardzo doświadczonym i znakomicie grającym przeciwnikiem.
W finale czekała na mnie ....... KAŚKA !!! W swoim półfinale wygrała gładko z Marcinem. Moją nieśmiałą propozycję podziału nagród zbyła tajemniczym uśmiechem i przystąpiliśmy do gry.
I Gra : Wyrównany pojedynek, ale w końcu doszły jej flaying'i. Pokonała mnie, sama została na 5 życia.
II Gra : Z mojej strony total mana screw, u niej przeciwnie. Załatwiła mnie w 6 turach mając 17 życia. KONIEC - gralismy do dwóch wygranych, ze względu na ograniczony czas wynajecia sali.
PODSUMOWANIE :
Osobiście nie pamiętam, aby jakaś dziewczyna wygrała poważniejszy turniej MtG w Polsce. Udział płci pięknej w życiu turniejowym jest znikomy i ciężko wskazać przyczynę takiego stanu rzeczy. Przykłady Kaśki i Doroty świadczą o tym, że tak małe zainteresowanie kobiet/dziewczyn taką grą jest chyba dużym błędem. Ktoś powie : to przypadek-kwestia szczęścia. Może i tak, bo przecież w Magic'u szczęście odgrywa dużą rolę. Ale okazuje się, że w poprzednim Pre w Lublinie Katarzyna też była w finale; Dorota ( w tym turnieju 8 ) gra znakomicie, awansowała do zamkniętych M.P. na mocno obsadzonym turnieju w Krakowie, gdzie byłem H.J. i miałem okazję przyjżeć się jej grze z bliska - wtedy po 6 rundach miała 16 PKT i weszła do TOP 8 na 1 miejscu. Była jedyną dziewczyną grającą na ostatnich M.P.; a za niedługo może zrobi 1 level sędziego DCI ... Czyżby powstała " lubelska szkoła damskiego Magic'a " ? W każdym razie, powiadam wam, że na dzień dzisiejszy MAGIC'OWYM LUBLINEM WŁADA CZARODZIEJKA KASIA !
I na koniec szybkie bieguny:
PLUSY :
- Wizardzi - za to, że wydali Apocalypse
- Grzesiek i Dorota - za organizację
- Atmosfera - za to, że była fajna
- Marcel - za to, że choć sędziuje mało, to nie zapomniał jak to się robi
MINUSY :
- Wizardzi - za zmniejszoną liczbę nagród
- ISA - bo nie dostarczyła check list
- Kaśka - bo ma już chłopaka...... :)
- Chłopak Kaśki - bo nie umie grać w Magic'a..... :)
Pozdrawiam :
ANDRZEJ CIEŚLAK
DCI Lev 2 Judge