Demonstracja Ruchu Ludzi Wolnych
Ostatnia aktualizacja: 28 marca 2001
Autor: Odi
www.g@zet@.pl 2.06.2049 wtorek 28 rannych, w tym 9 policjantów, 114 aresztowanych, kilkanaście zniszczonych samochodów- oto bilans wczorajszej 10 tys. demonstracji Ruchu Ludzi Wolnych, która przeszła ulicami Warszawy. Na manifestację zjechali się członkowie RLW z całego kraju, a także liczna (ok.600 osobowa) grupa sympatyków spoza Polski. Od samego rana pociągi TRANSPED-u, jedynej firmy, jaka zgodziła się przewieźć demonstrantów, podjeżdżały na Dworzec Centralny. Stamtąd manifestanci udali się pod należący do OPTIMUSA najwyższy z 12 drapaczy chmur, otaczających Pałac Kultury, gdzie o godz.15 rozpoczął się wiec. - Nie dopuścimy aby powstała tu druga Japonia! - wołał przewodniczący RLW Roman Dacewicz, spotykając się z powszechnym aplauzem zgromadzonych - Protestujemy przeciw dyktaturze pracodawców, wysysających z pracowników ostatnie siły. Domagamy się skrócenia 10 - cio godzinnego dnia pracy do ośmiu godzin i zniesienia tzw. "czynnych urlopów" (firma zleca pracownikom dodatkowe zadanie na czas urlopu- przyp. red.) Rewolucja już niebawem!!! - zakończył swoje przemówienie Dacewicz i długo jeszcze demonstranci skandowali to hasło. Następnie około godz.17, manifestacja w silnej eskorcie policji udała się pod siedzibę rządu. Ku zdziwieniu wszystkich, do protestujących wyszedł sam premier Domagalski. Rząd w niedługim czasie podejmie stosowne działania, ale musicie zrozumieć, że pozycja pracodawców jest w prawie Federacji bardzo uprzywilejowana i wielkie polskie koncerny będą jej bronić ze wszystkich sił. - przekonywał premier, żegnany gorącymi wiwatami. Około godz.19 pierwsi demonstranci pojawili się pod siedzibą Komitetu Standaryzacyjnego na Polskę, gdzie manifestacja miała się zakończyć. Traf chciał, że z budynku wychodził akurat przewodniczący Komitetu Nikos Adrianopoulos. Momentalnie został obrzucony woreczkami z cuchnącą substancją. Stojące opodal oddziały policji usiłowały temu przeszkodzić i ruszyły na demonstrantów. Wywiązała się regularna bitwa, w której policja użyła szokerów i granatów elektrycznych. Starcia zakończyły się około godz.20, ale jeszcze do 23 policjan - ci wyłapywali uczestników zamieszek, na podst. zapisów video. Ogółem w starciach rannych zostało 19 demon - strantów i 9 funkcjonariuszy, aresztowano 114 osób. Zniszczonych lub uszkodzonych zostało także 14 samochodów. To już nie pierwsze zamieszki w jakich członkowie RLW biorą udział. Przed rokiem podobne wydarzenia miały miejsce w Trójmieście. Policja aresztowała wówczas 83 osoby, z czego dwie skazano na 3 lata ciężkich robót w GujanieFrancuskiej za pobicie do nieprzytomności prezesa rady nadzorczej koncernu PROKOM Mariusza Grabińskiego. Wcześniejsze manifestacje we Wrocławiu,Warszawie i Krakowie również nie przebiegały bez zakłóceń. W 2046 roku na karę 2 lat więzienia skazany został przewodniczący Roman Dacewicz (za namawianie do zamieszek). Od początku swego istnienia (rok 2042) RLW nie przebierał w środkach walcząc o poprawę sytuacji prawnej pracowników, zwłaszcza umysłowych, stąd w jego szeregach wielu menadżerów czy prawników (Ruch liczy obecnie 34 tys zarejestrowanych członków ). 4 czerwca minie 60 lat od pierwszych wolnych wyborów, w powojennej Polsce. Niewielu już pozostało takich, co je pamiatają. Pokolenie dla którego istotne było czy dany polityk jest katolikiem czy ateistą, czy był w "Solidarności" czy w PZPR, odeszło już zupełnie. Stąd możliwa jest dzisiaj koalicja (i to całkiem udana) SLD z KChD, choć wcześniejsze wcielenia tych partii szczerze się nie znosiły. Polska zmieniła się, ale nie tak bardzo jak niektórzy przewidywali. Dzisiejsza rzeczywistość jest po prostu modyfikacją tej sprzed 50-ciu, 60-ciu lat,a nie zupełnie nową jakością. Oczywiście więcej w niej elektroniki oraz sztuczności. Świat jest bardziej taki ... plastikowy (mimo, że plastiku już nie produkują - nieekologiczny), ale cały czas ten sam.Mimo wszystko jako człowiek wiekowy (?) zauważyłem pewną bardzo mnie smucącą zmianę. Przekroczyliśmy bowiem granicę poza którą człowiek staje się dla władzy (nie tylko politycznej | także gospodarczej, a więc wielkich koncernów) z podmiotu przedmiotem,maszyną zdolną jedynie do pracy (koniecznie efektywnej i ekologicznej), tudzież do głosonia w wyborach. Jest to granica niedostrzegalna ani dla dzisiejszej Unii Wolności, ani dla koalicji (przez dwa lata nic nie zrobiła i, pomimo wczorajszych zapewnień premiera, nic nie zrobi, bo siedzi w kieszeni koncernów tak naprawdę) Być może widzą ją nieliczni członkowie RLW, pytanie tylko czy chcą przekroczyć ją w przeciwnym kierunku wracając do czasów, czy też pójść jeszcze dalej niż dzisiaj jesteśmy i zgotować nam piekło o jakim nawet nie śniliśmy. 4 czerwca 1989 roku naród przekroczył tę granicę w dobrym kierunku. Tak tylko gwoli przypomnienia...Bartosz Odorowicz |
|
|